05.01.2017 – zajęcia ze sztangami i joga w fitness klubie

Zajęcia ze sztangami nazywa się najczęściej power pump, body pump lub magic bar. W trakcie zajęć wykorzystuje się sztangę fitnessową, której gryf jest lżejszy od znajdujących się w siłowni. Do tego 3 komplety obciążeń (np.1,25, 2,5 i 5 kg). Przykładowy zestaw do kupienia znajduje się tutaj. Wykorzystuje się tez stepy oraz maty.

Z taką ilością sprzętu przygotowanie do rozpoczęcia ćwiczeń trwa zwykle kilka minut. W zależności od partii ciała, którą zamierzamy trenować, zmienia się też obciążenie. W związku z tym, całe zajęcia podzielone są na bloki. Wygląda to mniej więcej tak:

rozgrzewka

mięśnie kończyn dolnych

mięśnie grzbietu

mięśnie klatki piersiowej

triceps

biceps

mięśnie naramienne

jeszcze raz kończyny dolne tylko z ukierunkowaniem na inny rejon np. pośladki, czy dwugłowy uda

mięśnie brzucha

Wykonuje się układy złożone z różnej ilości powtórzeń i kombinacji dwóch, czy trzech ćwiczeń. Układ na jedną grupę mięśni trwa około 3-4 minut. Zwykle jest to po prostu jedna piosenka. 

Charakterystyczne dla tych zajęć są:

  • koedukacyjny charakter (sztangi przekonują sporą grupę mężczyzn) 
  • stosunkowo niewielka ilość ćwiczeń, której grupa dość szybko się uczy, co pozwala ćwiczącym na szlifowanie techniki zamiast koncentracji na podstawach nowych ruchów i ich częstych zmianach
  • tryb interwałowy, ponieważ w przerwach między blokami jest czas na stretching i ewentualne przygotowanie sztangi, stepu, maty na nowe ćwiczenie, co daje szansę na wypoczynek
  • wysiłek uzależniony od indywidualnych chęci oraz możliwości, bo trenujący decyduje o tym jakiego obciążenia podejmie się w danym ćwiczeniu
  • zazwyczaj nieco ostrzejsza muzyka niż ta, którą instruktorzy wykorzystują np. na body sculpt

Przykładowy trening wygląda np. tak:

Czułam się średnio, bo niewiele spałam i nie jadam od rana. Poza tym siłowo jest u mnie od jakiegoś czasu i tak lepiej niż wytrzymałościowo. Kwestia psychiki. Taki czas. 

Za to jakiś Pan pomógł mi ustawić wysokość stepu. Życzliwy instruktor i wesoła grupa.

W ćwiczeniach do muzyki kłopotem jest to, że mam sporo dalej do ziemi od przeciętnej instruktorki. Skoordynowanie moich przysiadów z przysiadami dziewczyny, która ma nawet 170 cm, czyli 10 mniej wymaga ode mnie szybszej pracy. Jest to dość deprymujące dlatego muszę prowadzić sama narzucając tempo  🙄 

 

Zajęcia się przedłużyły (sprzęt). Na jogę spóźniłam się zatem kilka minut. 

Joga w klubach jest mniej lub bardziej ,,jogiczna” ( 😉 )Spora rotacja klientów, czyli niestałość grup nie sprzyja ukierunkowanej pracy. Osoby zaawansowane powinny się udać do szkoły jogi. Choć, oczywiście jest to rożnie prowadzone. W przypadku klubu Trzy Korony w Sączu instruktorka oparła wszystko na podstawowych asanach . Trwanie w jednej pozycji było krótsze, zajęcia bardziej dynamiczne niż tradycyjnie. Trwały 60 a nie 90 minut. 

Jak dla mnie idealnie, bo bardzo słabo znoszę tradycyjną jogę. Podobnie z resztą jak stretching. wychodzi całe to moje pospinanie i kiepsko emocjonalnie to na mnie działa. Lubię jednak okazjonalnie wychodzić ponad siebie i testować, czy coś się zmienia z wiekiem. Dlatego raczej rzadko trafiam na całe zajęcia, za to uczę się i wykorzystuję poszczególne elementy (asany), tylko, że własnie maks te 60 sekund zamiast 180 i w miksie z Pilatesem, treningiem kręgosłupa, stretchingiem. W internetach da się znaleźć przyzwoity instruktaż.

 

komentarze

Dodaj komentarz