1.12.2016 – 10 km w stronę parku ,,na Zdrowiu”-Łódź

Dziś znowu podróż, więc ponownie wstałam o 6, żeby potrenować przed wyjazdem. Potrzebuję długo się nastrajać do wyjścia na świat, poczytać, popisać przy kawie, zatem od 6 do 8 ledwie udaje mi się wygrzebać.

Pobiegłam do parku. Straszna chlapa. Zaczął padać deszcz. Postanowiłam skorzystać z aplikacji Spotify, bo muzyka ma dla mnie wartość użytkową i wolę jak ktoś załatwia za mnie problem tego wyboru a przy tym pozwala swobodnie przełączać.

Wybór mają, ale przełączanie między utworami jest płatne. Płatne na 3 miesiące niecałe 3 złote w promocji, tyle, że jeśli masz kartę kredytową. Na polskim rynku wiele firm wprowadza takie cuda, mimo, że używanie kart kredytowych jest niepopularne i np. w mojej najbliższej okolicy nikt nie ma. Przelewów promocja nie obowiązuje.

Ominęłam to w ten sposób, że przełączałam sobie na opcji radio pomiędzy kanałami z muzyką różnych gatunków. Nie można dać do przodu , do kolejnego utworu na kanale rock, czy pop, ale jak się zmienia z jednego na drugi a potem wraca, to leci już coś innego 😀

8 km po parku Poniatowskim i przez ulice na Zdrowie. Plus 1 kilometr. Miał mnie tam odebrać ojciec, bo miałam mu przekazać kontakty z telefonu, na który się wymieniliśmy.

Po drodze zobaczyłam znak. Przez wiele lat chcąc robić tam sprawdziany musieliśmy sobie sami mierzyć. Ojciec mówił, że w trakcie remontu tej alei, spotkał kogoś kto to nadzorował i zagaił o możliwość zaznaczenia odcinków. Tak choćby małym symbolem na asfalcie. Zrobili ładne tabliczki. Jest co 100-200 metrów na przestrzeni 2 km. Więc truchtałam sobie jeszcze te ostatnie 2.

Ostatecznie, nic ojcu nie dałam bo czas mi się skończył i jeszcze jego auto goniłam przez kałuże. Dotarłam cała mokra. Szybki, gorący prysznic i w drogę.

komentarze

Dodaj komentarz