10.07.2017, 13.07.2017 i 15.07.2017 – wybiegiwanie się po okolicach

Ostatnio nie robię więcej niż 10 km, czyli…Czas mi się poprawił i nie zajmuje mi to mniej niż godzinę. Możliwe, że powinnam wydłużyć dystans, żeby było trochę progresu, czyli nieco zabawy. Moja strategia jest jednak taka, że co ma przyjść, przyjdzie samo.

Czasami stosuję taką metodę, że przetrzymuję poczucie większej mocy, żeby energia jeszcze bardziej się skumulowała. Może odbije się to np. dwoma treningami dziennie, a może zawodami. Nic na siłę.

To nie będzie długi wpis, bo kolejne treningi były bardziej atrakcyjne (choć oczywiście w większości powtarzające się). 

Od kilku lat dziwię się bardzo wielu kulturowym normom i zwyczajom, których nie powinno się zauważać. Tradycyjna, dojrzała osobowość by nie zauważała. Możliwe, że kryzys kapitalizmu, a potem internet przemodelowały hierarchiczną organizację społeczną opartą na rolach rodzinnych i zawodowych i wcale nie jestem dziwna, bo tak będzie wyglądała przyszłość. 

Patrząc na kościół, czy cmentarz nie jest to dla mnie ,,naturalne”, że coś takiego zostało w ogóle wybudowane i że można je serio traktować. Wyraźnie dostrzegam to, że role zawodowe są grą. Widzę przede wszystkim tą różnicę, przybieraną pozę i samą śmieszność identyfikacji z czymkolwiek poza człowieczeństwem (tu bardziej wiem, niż czuję, że gatunki są równie umowne). Z tego wszystkiego drażni mnie ideologia. Każda jest tylko kawałkiem prawdy o świecie, a tymi kawałkami zbyt szybko i łatwo zarazić masy.

Oglądam politologiczne wykłady Pani Staniszkis i niby wielki jest dorobek ludzkich myśli. Z drugiej strony, jak można tyle tej abstrakcji wygenerować…Czy to jest pomocne, czy to jest jednak ciężar?

Kultura jest jakimś uśrednieniem i hamuje rozwój. Tym bardziej, że ludzie przywiązują się do niej i pałają wręcz namiętnością.

komentarze

Dodaj komentarz