11.01.2017 – trening oporowy z gumą i Aerobox

Póki siedzę na południu, moje możliwości trenowania na powietrzu są raczej skromne. Muszę kombinować. To nawet dobrze, bo mogę sobie pewne rzeczy przypomnieć. 

Przykładowo Aerobox. W klubach prowadzi się też coś podobnego pod nazwą Tae Bo. Układy choreograficzne i ćwiczenia inspirowane sztukami walki.

 

Dlaczego na początku treningu robię mniej siły a więcej cardio? 

Porządne rozgrzanie ciała nie jest w moim przypadku takie proste. A kiedy nie jestem dość dobrze rozgrzana ćwiczę mniej efektywnie. Zatem powoli wchodzę w coraz cięższe zadania, które wymagają zwiększonej pracy fizycznej i psychicznej. Trenerzy mają na ten temat koncepcje poparte jakimiś tam badaniami, ale mi się nie sprawdzają. Powiedzmy, że w środę cały trening nie był specjalnie angażujący i trzymałam się zasady dla samego trzymania się swoich zasad  😉 

 

Zadanie nr.1:

 

Przeszłam do wzmacniania z gumami. Mam taką z uchwytami. Ma też klipsa łączącego dwie strony po środku a to źle, bo wbija mi się w podeszwy stóp przy niektórych ćwiczeniach. Nie jest też chyba tak elastyczna jak taśma z filmu.

 

Zadanie nr.2:

trening oporowy z gumą

 

I jeszcze więcej gumy, czyli ćwiczeń wzmacniających mięśnie, z obciążeniem. One nie są może aż tak bardzo siłowe. Prędzej wytrzymałościowe, jeśli przyjmie się te około 20 powtórzeń w kilku seriach.

 

 Zadanie nr. 3:

 

Na koniec więcej złożonych ćwiczeń w trybie interwałowym.

 

Zadanie nr.4:

 

W jaki sposób wybieram filmy do ćwiczeń?

Dość przypadkowo. Wrzucam motyw w wyszukiwarkę, klikam przez kolejne minuty, żeby mniej więcej wiedzieć co zawiera. Niespecjalnie zwracam uwagę na technikę, bo w razie czego sobie poradzę. Jeśli polecam film klientowi, to wtedy na to patrzę. Czasem zwracam uwagę na datę dodania i wybieram świeższe ,,produkcje”.

W środę chciałam zrobić Aerobox do innego filmu, ale jego jakość była zbyt kompromitująca, żeby to tu potem zamieścić. Zatem prowadzenie tego pamiętnika z treningów stawia mnie w sytuacji trzymania jakiejś normy. Inaczej zrobiłabym ćwiczenia ze wszystkim i do wszystkiego  🙂 

 

Nie mogę patrzeć na treningi, bo od razu rośnie mi energia i mam ochotę ćwiczyć. A dziś głównie uzupełniam wpisy o treningach z całego tygodnia. To uzależnienie, ale jakby ktoś się chciał z troską pochylać nad taką dysfunkcją, to wywaliłabym za drzwi.

W życiu wiele rzeczy zależy od innych ludzi i relacji z nimi. A trening można sobie ustawić tak, że nie zależy od nikogo poza nami. Pobudza mnie myśl o tej wolności.

Czy władza państwowa może nam zakazać regularnego trenowania? Tylko jeśli będziemy mieli państwo totalitarne, ale póki co raczej nie zmierza to w stronę aż takiej kontroli.

Czy przełożeni lub współpracownicy mogą nam tego zabronić? Nie, bo raczej nikt nie pracuje dłużej niż 12 godzin. Mogą nas wywalić, czy nie doceniać lub mało płacić, ale nic nie mogą jak chodzi o nasze ciało.  

Czy rodzina? No raczej nie, bo można w coś pograć z dzieckiem godzinę, czy dokądś pójść z partnerem, ale to nadal nie jest cały czas. Rodzina, znajomi mogą np. nas porzucić, źle traktować, czy robić przykrości, ale treningu nie zabronią.

Czy smog może powstrzymać? Może nieco modyfikować plany, ale nie wyeliminuje aktywności. 

Póki nie spotka nas coś naprawdę nieszczęśliwego zdrowotnie, możemy ćwiczyć.

komentarze

Dodaj komentarz