11.03.2017 – szkolenie kettlebells w Krakowie i 12.03.2017 – rozbieganie

W celu dojechania na 11 musiałam wstać o 4.30 i wyjść z domu 5.45. Ale ja nie jestem w stanie za długo siedzieć w jednym miejscu i nie jeździć. 

Klub trochę na końcu Krakowa. Jak dla mnie. No, ale jakoś dojechałam komunikacją miejską z przesiadką. Pierwsze piętro budynku niewiadomego przeznaczenia. Kilka sal. Ćwiczy tam chyba także szkoła walki. 

Przerabialiśmy kilka podstawowych ćwiczeń. Hardstyle to druga metoda obok Girevoy. Trochę na ten temat można przeczytać np. w tym artykule. Jest ukierunkowana na rozwój siły a w mniejszym stopniu wytrzymałości. Na intensywnym szkoleniu, na którym byłam w lutym prowadząca polecała zaczynać od zgłębiania Girevoy a ja jak zwykle odwrotnie. No, ale przez przypadek. Akurat się trafiło. Wiem, że miała rację twierdząc, że tzw. przepięcia są dość skomplikowane. Rozumiem je jako świadome napinanie i nie jestem pewna, czy dobrze.

Zdarzył się cud i wreszcie wiem czemu nie czuję dwugłowych w martwym ciągu. Delikatnie przenoszę ciężar do przodu. Nie widziałam tego mimo uporczywego powtarzania bokiem do lustra. Zauważyła dziewczyna pomagająca prowadzącej.

Po zajęciach okazało się, że w ramach obchodów Dnia Kobiet przewidziane są jeszcze jakieś wykłady. Zostałam 30 minut na mitach w dietetyce i popędziłam spotkać się z koleżanką.

Szkolenie dało się zaliczyć tylko na pół treningowego wysiłku, więc w niedzielę poszłam się przebiec na 45 minut.

komentarze

Dodaj komentarz