13.02.2017 – smutny obwodowy trening bezzdjęciowy.

Wróciłam ze szkolenia po 17. Do Pabianic mam tramwajem około godziny. Zjadłam a mając świadomość, że przede mną jeszcze pisanie doszłam do wniosku, że bez kilkuminutowej drzemki się nie obejdę. Potrwała chyba do 18.45. Potem na szybko- stara plażowa mata, obciążenia na kostki i 3 serie po 11 ćwiczeń po 60 sekund każde. Oczywiście po kilkuminutowej rozgrzewce.

  1. Przysiad z odwodzeniem nogi do boku podczas wstawania. Na zamianę prawa i lewa. Te obciążenia trochę mi przeszkadzały w przysiadzie, bo kończą się tam, gdzie zaczyna łydka, która powiększa się w trakcie napięcia a może być też dodatkowo dociśnięta przez uda w najniższej części ruchu, nad podłogą.                                                                                            Dygresja – własnie sobie przypomniałam, że bardzo długo nie mogłam się odzwyczaić od instruowania używając słowa ziemia.A przecież w klubach fitness są raczej podłogi, na salach parkiety a mi zawsze jako pierwsze przychodzi do głowy słowo skojarzone z naturą. Matka Ziemia 😆 
  2. Pompki
  3. Unoszenie i opuszczanie prawej nogi zgiętej w kolanie w klęku podpartym
  4. To samo lewa noga
  5. Uginanie na zmianę prawej i lewej nogi stojąc w rozkroku, co już w ogóle okazało się bardzo trudne z ciężarkami na kostkach.
  6. Deska.
  7. Pompki na triceps z dłońmi na taborecie. Jeśli robi się za trudno uginam nogi w kolanach.
  8. Burpees.
  9. Ćwiczenie na brzuch skręt prawego łokcia w stronę lewego kolana prostując prawą nogę nad podłogą i druga strona.
  10. Przywodziciele w leżeniu tyłem. Tu jest w pięknej scenerii z samolotem i ptaszkami w tle  😆 
  11. Skip A

Gdybym wiedziała, że we wtorek i środę będą obwody z prowadzącą szkolenie poszłabym pobiegać. A tak wybieganie spotkało mnie dopiero w sobotę za to biorąc do kupy okres z tabletkami przeciwbólowymi, niewyspanie i stres wynikający z czekającego egzaminu oraz goniących terminów, wytrzymałość siłowa mi raczej siadła a nie wzrosła i strzyka w lędźwiach. Na to ostatnie koleżanka co się zna na koniach powiedziała, że nie ma się co dziwić, bo cały ruch mam już popsuty od tej mojej lekkiej skoliozy. Jak to mawiają w astrologii ,,jak na górze, tak na dole”, zatem robię krzywe martwe ciągi. I idę dokumentować kolejny dzień, bo zaczynam pisać głupoty.

 

P.S. Nie ma zdjęcia, bo nie nie miałam czasu.

 

 

komentarze

Dodaj komentarz