13.04.2017 – schody w Gdańsku i 15.04.2017 – 10 km Łódź

Dopiero zauważyłam, że uciekł mi szkic zapisanego wcześniej treningu. Z powodu poślizgu w dokumentowaniu treningowych działań robię niedopracowane zajawki, żeby za kilka dni ,,odpamiętać” wszystko co najważniejsze. Dla porządku poprzesuwam daty publikacji. Taka mała internetowa ściema  😉 

 

O treningach na schodach w Gdańsku pisałam nie raz. Zwykle robię 10-12 okrążeń, co zajmuje razem około 60 minut.

 

Wygląda na to, że prowadzę ten pamiętnik prawie od początku grudnia 2016. W tym czasie po TYCH gdańskich schodach biegałam:

19.12.2016

31.01 i 01.02.2017

07.02.2017

06.04.2017

Tego typu siła biegowa wychodzi średnio raz w miesiącu. Podobny trening można wykonać mają w okolicy górkę. Taką jak w Starym Sączu. W Łodzi wykorzystuję czasem do tego park do jazdy na rowerze typu downhill. Miejsce z tego filmu. Wykorzystuję nie tyle hopki, co zbocza.

 

W Łodzi wszystko rozkwitło. Wegetacja jest znacznie szybsza od pomorskiej. Pierwsze wybieganie po przyjeździe ma zwykle charakter zwiedzania. Sprawdzam co się pozmieniało, czy coś nowego wybudowali, odremontowali.

Nowe bloki w miejsce  ruin fabryk – to niekoniecznie dobrze robi miastu. Łódź nie jest dla ,,prostych”, ,,wyprasowanych” i ,,uczesanych” ludzi. Cały jej romantyzm polega na tym, że trochę gnije i gdzieniegdzie się sypie. Jest tam gdzieś ,,klasa średnia” lecz nie stanowi rdzenia. Gdzieś na przedmieściach.

Ci, którzy lubią równo i z połyskiem jadą do Warszawy. Mam na ten temat stereotypową opinię. No, bo zadając proste pytanie – po co człowiek, który żyje w mieście na przestrzeni lat w porywach milionowym, z autobusami, tramwajami, smogiem, parkami, kinami, teatrami, hotelami, knajpami dla ,,normalsów”, ale i nastu subkultur, jedzie do miasta dwumilionowego z tym samym powiększonym o liczbę, która nie robi już żadnej różnicy poza długością codziennego czekania w korkach? Zastanówmy się.

Bo to miasto gdzie prawdziwa rzeka jest? Mamy w kraju kilka, w tym mniej te architektonicznie mniej poszkodowane przez historię.

Krajobrazowo w koło podobna do łódzkiej równinna pustynia. Lekko piaszczyste gleby w lasach, zieleń średniej soczystości.

Najczęściej jedzie się tam do pracy, po awans i możliwości. A w większości przypadków nie jest tak, że dany zawód to tylko w stolicy. Zdarza się, ale prędzej chodzi o coś innego. O pewien etos. 

I w tym miejscu zostawiam, zanim na zwykłym blogu o treningach poobrażam jakichś tam ,,brak czytelników”  😉 

 

komentarze

Dodaj komentarz