14.02.2017 – trening obwodowy i siłownia na szkoleniu w Formowni w Pabianicach

Od rana mieliśmy zajęcia z ćwiczeń metodą Pilatesa, treningu z ciężarem własnego ciała i treningu plyometrycznego, czyli uwzględniającego fazę lotu. W dużym stopniu mieszczą się w nim ćwiczenia skoczności, ale nie tylko, bo także np. podrzucanie ciała z pompki. Na koniec prowadząca zrobiła obwód uwzględniający trochę ćwiczeń plyomerycznych oraz izometrycznych.

  1. Miało być chyba rzut piłki na ziemię, padnięcie do pompki, przeskok rękoma na piłkę, pompka na piłce, chwyt piłki i skok do stania, ale ja u mnie to wychodził z tego tylko rzut i 3/4 pompki na dużej piłce lekarskiej. Odbicie od podłogi, żeby przenieść na nią ręce jest najbardziej problematyczne. Jeszcze 😉 
  2. Wskakiwanie na trampolinę. To takie coś jak na filmie promocyjnym tego klubu.                          Na marginesie, świetny pomysł na spójny, estetyczny i zachęcający wizerunek. Sprawdzę w którym mieście i postaram się odwiedzić.W tym miejscu warto dodać, że klub Formownia w Pabianicach też jest pomysłowo zaprojektowany. Powoli, ale zaczyna się myślenie nie tylko o firmie, jako źródle zysków, ale o markach, wizerunku. Ludzie zaczęli chyba rozumieć, że skoro wkładają milion w sprzęt i dostosowanie sal, to zapłacenie agencji za zaprojektowanie designerskich ławeczek współgrających z logotypem, czy tablicą do zapisywania zadań w CrossFicie, nie jest już wielkim wysiłkiem finansowym. Za to pozwala się wyróżnić. Jednolitość klubów w ostatnich kilkunastu latach była tym co mnie drażniło. Gdyby znajdowały się w jednym miejscu, przechodząc z sali do sali nie zauważyłabym zmiany firmy.
  3. Siad równoważny, czyli ćwiczenie izometryczne na mięśnie brzucha.
  4. Burpees.
  5. Przeskakiwanie z nogi na nogę na stepie. Najpierw myślałam, że mają być przeskoki w przysiadzie, ale obserwując innych wywnioskowałam, że może nie. Tylko bez przysiadu to byłoby chyba raczej szybkościowe a nie wytrzymałościowe… W każdym razie, zrobiłam raz tak raz inaczej.
  6. Pochylanie tułowia do pozycji równoległej do podłogi z obciążeniami do sztangi fitness w dłoniach i unosząc na zmianę prawą i lewą nogę w tył. Nie znalazłam podobnego filmiku.
  7. Podpór przodem na prostych rękach i kopnięcia na zmianę lewą nogą w prawą stronę i prawą w lewą pod sobą.
  8. Wskakiwanie i zeskakiwanie z BOSU.
  9. Padanie amortyzując rękoma z klęku na matę i powrót odpychając się od niej.

Coś pominęłam, bo było 10 stacji na 10 osób. Niestety nie pamiętam.

Pierwszy obwód – każde ćwiczenie po 30 sekund.

Drugi obwód – każde ćwiczenie po 45 sekund.

Trzeci obwód – każde ćwiczenie po 60 sekund.

 

Pomyślałam, że to dobra rozgrzewka, żeby poćwiczyć trochę technikę ćwiczeń siłowych, więc zostałam po zajęciach przerabiając po kolej 3-4 serie około 6 ćwiczeń na mięśnie grzbietu.

Szczególnie irytuje mnie niedoskonałość martwego ciągu. Stale mam wrażenie, że krzywo chwytam sztangę lub mam nierówno ustawione stopy. Znam doskonale zasadę, że martwy na prostych nogach aktywizuje bardziej dwugłowy uda i pośladek, ale ja je czuję w klasycznym i nic z tym nie umiem zrobić.

Dopytywanie i prośba o korektę nie ma sensu. Na początku szkolenia usiłowałam pytać, żeby wyprostować sobie śmietnik szkoleń i literatury kilkunastu lat. Zapomniałam tylko jak wyglądam. A wyglądam tak, że nawet amatorom sportu pewność siebie rośnie. Nieszczególnie widać po mnie ilość treningów a tym bardziej te wszystkie lata. Często utrzymuję systematyczność kosztem przykładania się i robienia progresu. Też prawda, ale szkodzi to tylko potencjalnym sukcesom a nie czyni uszczerbku na świadomości ciała. Jak się dodać do tego, że nie lubię zwracać na siebie uwagi np. strojem i poza prowadzeniem zajęć zakładam zwykle jakieś stare biegowe łachy, to traktują mnie jak dyletanta, który prawdziwym zawodnikom zabiera czas szkolenia. Dlatego napisałam tu, że nie mam szczęścia do autorytetów. Za to mam szczęście, że w miarę sprawnie myślę i ostatecznie jakoś sama rozwiązuję swoje dylematy. Tylko czemu muszę płacić za papiery skoro lubię żyć skromnie i gdyby nie one to wcale bym się nie interesowała finansami…No nieważne. Nie mam czasu przedłużać zeznania. Wymyśliłam, że jeśli jeszcze kiedyś zapragnę się szkolić przedstawię się jako opiekunka w przedszkolu, która nigdy nie lubiła sportu, ale pół roku temu koleżanka namówiła ją na fitness. 

Przypomniałam sobie, że w treningu siłowym przydają się jednak rękawiczki, czy coś do chwytania tego żelaza. A wracając do klubu, znajduje się chyba wraz z hotelem w odremontowanej fabryce. Jedyny mankament to letnia woda pod prysznicem. Tarczyca daje mi znów o sobie znać i stale jest mi zimno. Próbowałam to obejść wskakując po kąpieli na minutę do sauny a ostatniego dnia okazało się, że właśnie przy niej znajduje się prysznic z regulowaną temperaturą. Przy panujących nadal mrozach czas pod nim to był istny raj 😀 

komentarze

Dodaj komentarz