14.12.2016 – bieg nad rzeką Kamienicą.

Ktoś mi powiedział, że powinno tam być nieco mniej smogu. To nieprawda. Obok jest skrzyżowanie. 

Poza tym, nic nadzwyczajnego. Truchtałam uważając co mam pod stopami, żeby się nie wywalić. W godzinę robię około 10 kilometrów. 

Koło nad rzeką polega na tym, że mogę zakręcić pomiędzy dwoma wiaduktami. Jedno okrążenie ma blisko 2 kilometry. Na jeden dzień 4-5 takich starczy.

Zastanawiałam się nad inteligencją kruków. Wszyscy mi mówią, że to co widuję w zimie, to nie kruki a gawrony. Tak, czy owak, przebiegłe ptaszyska.

Jeżeli nie czuję się najlepiej tak właśnie wyglądają moje treningi. Może nie tyle treningi, co ruch podtrzymujący sprawności na odpowiednim poziomie, z którego prosto mogę iść do przodu, zrobić postęp. 

Kolejnego dnia obudziłam się z uczuciem ciężkości w oczach i nosie. Jakby mi tam naleciało czegoś ciężkiego. Smród czuć z drugiego pokoju, po otwarciu okna. No, ale teraz, gdy to piszę, jestem już w miejscu, w którym smogu jest znacznie mniej i mogę nawet suszyć pranie na balkonie  😉 

komentarze

Dodaj komentarz