16.06.2017 i 17.06.2017 – trening na górce w Starym Sączu i bieganie z psem

16.06.2017

Jestem ostatnio nieco zapracowana i ogólnie moje treningi ograniczają cel do higieny. Będąc w Starym Sączu miałam jechać do Owieczki i pobiegać po wioskach, pagórkach, ale pogoda była zmienna. Poszłam na górkę, o której już pisałam, a potem dołączyła koleżanka i dostałam do wybiegania psa. 

Zrobiliśmy kilka kółek, a kiedy dobiłam do godziny, kolejna spacerowaliśmy po szlakach wychodzących od gory parkowej. W rezultacie doszło do jednego zagubienia, ale na dole zakupiłam na przekąskę oscypki. 

 

 

17.06.2017

Tym razem plan wyjazdu do stajni był prawie na 100%, tylko lalo dwa razy bardziej. Wyciągnęłam ta sama koleżankę z psem i zwiedzaliśmy tereny miejskie. 

Stary Sącz ma piękną zabudowę. Atrakcyjny rynek. Urodził się tam Józef Tischenr. To ksiądz i filozof. Gdy byłam dzieckiem wydano jego ,,Historie filozofii po góralsku”, której słuchałam jeszcze na kasetach magnetofonowych. Prezent na Boże Narodzenie. 

Przez godzinę ja szlam lub robiłam przyspieszenia z jamnikiem. Koleżanka szla i ze mną gadała w międzyczasie. Fajny patent na brak ochoty treningowej. Można krążyć przeskakując z nogi na nogę, wybiegać w przód i zawracać. Mocno pracują łydki. Przy higienie ważna jest po prostu praca. Przyspieszenie tętna. 

Mijałyśmy stary dworzec i zawody Orlików. To taka piłka nożna młodzieżowa. Przypadkiem spotkałyśmy transport osobę, która oferuje transport do Rzeszowa. Taki fart. I pies tez zadowolony. 

 

 

Nie mam pojęcia czemu aparat z telefonu robi zdjęcia fatalnej jakości, ale mi trochę przykro, bo przed wrzuceniem na kompa są bardzo wyraziste. Jak dawniej.

Na znak protestu będzie zdjęcie w tytule z dnia 1 i pozostałe w innym kolorze z dnia 2. 

 

komentarze

Dodaj komentarz