17.02.2017 – siłownia po szkoleniu trenerów

Chciałam powtórzyć przed egzaminem to co przerabialiśmy na treningu siłowym. Nie pisałam tu o tym, ale byłam na intensywnym kursie dla trenerów w celu usystematyzowania i wzbogacenia tych wszystkich zlepków wiedzy o różnych formach i metodach treningowych. Od niedzieli do niedzieli, w tym dwa egzaminy.

Przede wszystkim, interesowało mnie to, że kurs był prowadzony przez trzy osoby, w tym dwóch kulturystów co automatycznie kierunkowało w stronę tego typu treningu. Jako ,,bardziej” instruktorka fitness, która długie godziny w siłowni spędzała ostatnio ponad 10 lat temu, czułam się w tym najsłabsza. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że niewiele miałam tej luki jeżeli chodzi o technikę i ogólne założenia. Moja siła fizyczna na dzień dzisiejszy, czy zdolność posiadanie cały czas w pamięci całej anatomii, to jest sprawa drugorzędna. Po to utrzymuję non stop przygotowanie sportowe, żeby móc się szybko ukierunkować i bez problemu wyrobić sobie to co mi potrzebne. Jeżeli chodzi o wiedzę z anatomii i fizjologii to na podstawowym poziomie dość sprawnie się nią chyba posługuje o czym świadczą choćby te wspomnienia treningowe. Na wyższym wiem kiedy i co jest mi potrzebne i gdzie tego szukać. Myślałam, że wyjdzie, że robię wszystko źle, że weszły jakieś nowe rewolucyjne badania, czy cokolwiek, ale raczej nie. Trochę jednak wzbogaciłam swój warsztat i widzę pole rozwoju na kilka lat a to niemały plus. W pierwszej kolejności postanowiłam przestać odwalać a zacząć pracować, kiedy już sama odwiedzam siłownię.

Zaraz idę odwiedzić siłownię w starym stylu, czyli taką z kupą żelastwa i bogatym barem z odżywkami. W ubiegłym tygodniu od rana miałam egzamin teoretyczny, potem dalszą część zajęć a zostałam przećwiczyć coś praktycznie przed niedzielą.

Co ja tam robiłam?

  1. Kilka serii prostowania nóg na maszynie siedząc na czworogłowy uda
  2. Kilka serii wypychania siedząc na suwnicy na te same mięśnie
  3. starałam się zrobić kilka przysiadów, czyli serię z hantlami, serię na maszynie Smitha i ze sztangą (odważny strój do treningu siłowego 😆 ), żeby odczuć różnicę, która teoretycznie powinna być brakiem różnicy 🙂  
  4. Testowałam przysiady bułgarskie i poczułam, że jest ze mną naprawdę źle.Kompletny brak wytrzymałości siłowej. W zasadzie tak wyglądało każde ćwiczenie tamtego dnia. Brałam średni ciężar, który powinien być spokojnie na kilkanaście powtórzeń a po kilku czułam ból. Tak z każdą częścią ciała.
  5. Przetestowałam jeszcze uginanie i prostowanie na Ławce Rzymskiej. Chciałam poczuć różnice pomiędzy wersją ukierunkowaną na pracę mięśni prostych grzbietu, dwugłowych ud i wersją angażującą pośladkowy. Z ta ostatnią idzie mi najsłabiej.
  6. Kilka serii na pośladkowe na maszynie
  7. Serie na mięśnie brzucha, czyli v-up, sit-up z przenoszeniem piłki lekarskiej, unoszenie prostych nóg z obciążeniem na kostkach w leżeniu tyłem na dolną część mięśnia prostego brzucha

Na koniec po jednej serii każdego ćwiczenia powyżej, 15 przysiadów z wyskokiem i szatnia. Zajęło to wszystko koło 1:20.

 

P.S. Na zdjęciu wyglądam mniej więcej tak jak się czułam, czyli wyjątkowo źle  🙂 

komentarze

Dodaj komentarz