18.02.2017-10km i 19.02.2017-6km i sprawdzian na 500m przed egzaminem

18.02.2017 – 10 km na około Parku Poniatowskiego.

Nic szczególnego. Nie najgorzej mi się biegło.

Łódź też ma urok, ale już nie chciałabym tu mieszkać na stałe. Na tle innych dużych miast, liczne parki dodają choć trochę tlenu. Niestety wydostanie się stamtąd w prawdziwy plener jest trudne. Z resztą, co to za plenery. Środkowa Polska nie jest atrakcyjna przyrodniczo. Ani morza, ani rzek, ani gór, ani gęstych lasów. Wszystko jakieś takie przerzedzone. Ja potrzebuję nie tylko przestrzeni, ale i żywego kontaktu rąk z ziemią i jakichś form pracy fizycznej w terenie.

 

19.02.2017 – 6 km po parku i sprawdzian na 500 m.

To byłby chyba 6 trening w tamtym tygodniu, ale możliwe, że elementy CrossFitu można policzyć za 3/4 ze względu na stosunkowo krótki czas trwania. Pobłażanie mam w fazie gorączki, czyli choroby 😆 . 

Robiłam tak przed każdym egzaminem na studiach i wszystkimi rozmowami kwalifikacyjnymi, na których mi zależało. Prosta sprawa-pod wpływem wysiłku wzmaga się wydzielanie endorfin, czyli wzrasta poziom dobrostanu psychicznego. Przyśpieszone krążenie, to szybsza przemiana materii owocująca uczuciem ogólnego odświeżenia. Dla mnie wychodzenie z domu przed treningiem to jak dla innych wyjść bez makijażu, czy w dresie. Mam poczucie niezadbania. Rozgrzany układ nerwowo-mięśniowy sprzyja precyzji myślenia i wypowiadania się oraz pewności ruchów. Wysiłek powoduje zmniejszenie odczuwanego stresu, chociaż jeszcze nie doczytałam dlaczego skoro generalnie poziom kortyzolu się podnosi  😉 W każdym razie, z powyższych powodów mam więcej korzyści z treningu przed czymś istotnym, niż z powtarzania materiału. Czy jest coś bardziej logicznego od wykorzystania stresu, który ,,wynaleziono” w celu walki i ucieczki, do walczenia lub uciekania..?

A 500 metrów przebiegłam w sumie tylko raz. Zatem nie był to jakiś wielki test. Tak orientacyjnie, bo na Zdrowiu jest odmierzona trasa. W sumie, żałowałam trochę, że nie ma czasu na cały trening składający się z 500 metrowych odcinków. Samej trudno mi to wykonać.

 

A po dojechaniu na egzamin okazało się, że muszę czekać jeszcze ponad 3 godziny na swoją kolej. I na tyle czasu rozgrzania nie wystarcza więc byłam powtórnie zestresowana i znużona.

A co do zaliczenia – prawda jest taka, że praca z konkretnymi ludźmi, na konkretnych przypadkach powoduje, że do wszystkich tych materiałów wraca się wielokrotnie. Nawet praca z samą sobą ma ten sam efekt.

W tym zawodzie jest się raczej fachowcem a nie ekspertem, bo to zajęcie wywołujące konkretne efekty w materii naszego ciała. W przeciwieństwie do psychologii, która równie dobrze może generować wyłącznie złudzenia nieźle z tego żyjąc. W przeciwieństwie do polityki, w której poziom odrealnienia sięga zenitu. W przeciwieństwie do marketingu i sprzedaży, w których trudno oddzielić poszczególne wpływy na decyzje konsumentów.

Dlatego też tego typu egzamin ma charakter wzmagający mobilizację do poświęcenia w danym czasie większej ilości godzin na naukę, ale nie ma to nic wspólnego z zaliczaniem dla papierów praktykowanego na studiach przez młodzież, która zwykle nie ma pojęcia do czego im to wszystko. Tak. Jestem zwolenniczką przyjmowania na studia po 30-stce i krótkiego pomaturalnego, praktycznego szkolenia zawodowego. 

komentarze

Dodaj komentarz