20.01.2017 – 90 minut biegu po górce, piszą, że to Klimkówka

Trening 90 minut na górkę i z powrotem.

Na reklamie widziałam napis Klimkówka, ale na mapach pod tą nazwą jest inna miejscowość w okolicy Nowego Sącza. Tak, czy owak, można uznać, że odrobinę wyżej jest nieco mniej smogu niż w mieście.

Przebiegając obok domów można łatwo wyczuć kto pali czymś toksycznym. Niektóre spaliny śmierdzą tu tak, jak w żadnym innym miejscu kraju.

Możliwe, że chodzi o to, że w dużych miastach jak Łódź, czy Gdańsk na smog składają się głównie spaliny samochodowe. Południe jest posiekane niekończącymi się wioskami, na których przy jednej drodze ciągną się mniejsze i większe domki. Niektóre wyglądają na nowe lub odremontowane. Niektóre są eleganckie, ale przecież nie można na tej podstawie wnioskować o zamożności. Ktoś wybudował na kredyt a teraz z trudem wiąże koniec z końcem i nie stać go na bardziej ekologiczne ogrzewanie. Dlatego to nie jest prosty problem i szybko się pewnie nie skończy. A życie mamy pewnie każdy po jednym. Wdychanie tych toksyn to gra w ruletkę. 

 

Moją trasa podążał wieli pies. Chwilę zastanawiałam się, czy ryzykować i nie zmienić drogi. Zwierz wyglądał jednak na dość zaabsorbowanego swoją własną wyprawą. Po uszach, minie i ogonie wywnioskowałam, że jest wręcz szczęśliwy. A potem odbił do boku i miałam ze sobą tylko towarzystwo psów ,,zzapłotowych”. I te bywają naprawdę agresywne. Co któryś dom, zza płotu wybiega też niewielki, ale szczekliwy kundel i trzeba go opędzać od swoich kostek. 

 

Cisza, spokój, brak pobocza, czy tym bardziej chodnika, ale rzadko przejeżdża jakikolwiek samochód. 

W kilka miesięcy udało mi się przywiązać do tego miejsca pomimo smogu. Wkrótce obrócę jednak na północ, żeby po tym czasie próbować odkrywać kolejny, zupełnie nowy, polski świat. Taką mam nadzieję, bo nigdy nie wiadomo co będzie jutro.

 

W drodze powrotnej wyładował mi się telefon i mogłam pobyć z myślami. Przed wyjściem przeczytałam coachingowy tekst na temat pieniędzy. Rzekomo nie musimy się ich obawiać, bo nie zmieniają nas a co najwyżej uwydatniają to, co i tak już w sobie mamy. Wyolbrzymiają cechy.

Najpierw zastanawiałam się na ile to do mnie pasuje. A jeżeli ktoś wie, że większe pieniądze powodują eskalację cech, których w sobie nie lubi, to powinien zrezygnować z pieniędzy, czy może pracować nad tymi cechami? Jeśli zmiana cech jest zbyt trudna, to lepiej unikać zarabiania większych pieniędzy i jest to świadoma, dobrze uzasadniona decyzja, czy jednak ucieczka, bo z pieniędzmi można zrobić więcej dobrego niż bez nich? Czy niechęć do pieniędzy zawsze jest niechęcią do ponoszenia odpowiedzialności? 

 

komentarze

Dodaj komentarz