21.03.2017, 23.03.2017 i 25.03.2017 – aktywnie biegowe obijanie i Kapuściński

Jogging. Wolność, swoboda i trochę stretchingu.

 

21.03.2017 – wtorek

Mięśnie mnie trochę bolały po dźwiganiu kettli, więc były sztywne, trudne do rozgrzania, trudne do poruszania. Truchtałam zatem tak lekko, ledwo, ale przynajmniej w coraz mniej ciężkim odzieniu. Godzinka jak zwykle.

Słuchałam ,,Rwący nurt historii” Kapuścińskiego i diagnozowałam świat.

 

23.03.2017 – czwartek

Niby minęły dwa dni i jeden przerwy, ale mięśnie po poniedziałku nadal czułam, co wprawiło mnie w lekką irytację. Na niewiele to się zdało i znowu truchtałam godzinę bez ekscesów.

Słuchałam wykładów ,,Ten Inny” Kapuścińskiego dokonując drugiej części diagnozy stanu świata. 

 

25.03.2017 – sobota

Byłam już bliżej, ale przyszłego poniedziałku, po kolejnej serii ćwiczeń wytrzymałościowo- siłowych. Nadal było mi jednak ciężko. Tym bardziej, że słyszałam o jakimś przestępczym osobniku grasującym przy rzece. Na wszelki wypadek biegałam zatem po małym kole nadrzecznych terenów rekreacyjnych. W tę i z powrotem. Było już ciemno. Robiłam to jak zwykle…godzinę.

Zajmowałam się słuchaniem ,,Nie ogarniam świata” diagnozując i przewidując losy ludzkości w najbliższym czasie. Oczywiście z reportażystą. 

 

P.S. Treningowych grzechów ubiegłego tygodnia nie żałuję  😉 

komentarze

Dodaj komentarz