26.06.2017 – schody, Trójmiejski Park Krajobrazowy i szum fal

Drugie miasto maratonu wyjazdowego Łódź – Gdańsk – Rzeszów – Lwów – Rzeszów – Żegiestów koło Muszyny w Nowosądeckim. Miała być jeszcze Warszawa, ale nie dałam już rady. Tym bardziej, że w międzyczasie pracuję zdalnie.

Trening

5 kółek na ulubionych schodach. Tak jak w grudniu , w styczniu, lutym i np. kwietniu

Następnie wybiegłam do lasu, czyli Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Jest tam gęsto, ciemno i podłoże raczej pagórkowate, a bywają nawet spore wzniesienia. Po około 20 minutach napotkałam postać, która mnie zaniepokoiła. Ja już tu wspominałam, jestem strachliwa. Rzuciłam się pędem do domu. Można zatem uznać, że plus 15 minut przyśpieszenia na drugim poziomie prędkości zaliczone  😉 

A potem pojechałam moje ukochane morze, czyli na wyspę Sobieszewską. I z tego miejsca szum fal. Prawdziwe morze jest wtedy kiedy są duże fale. No, ale zwykle nie jest wówczas ciepło. 

 

komentarze

Dodaj komentarz