27.03.2017 – Zdrowy Kręgosłup, Pump, kettle i siłownia Jatomi w Rzeszowie

Poszłam z zamiarem zapoznania koleżanki z możliwościami fitness klubu, ale okazało się, że ma przyjemność tylko z wiosłowania.

30 minut zachęcałam do Zdrowego Kręgosłupa, ale na Power Pump musiałam już wejść sama, bo koleżance było głupio wyjść z zajęć po zaplanowanych 30 minutach. Na kręgosłupie ja się dyskretnie ulotniłam a ona została do końca. Trening zdrowy Kręgosłup plus siłownia plus Pump to mogłoby być zbyt wiele jak na jeden raz. Poczekała na mnie na orbitreku. Spędziłyśmy tam około 2 i pół godziny. 

 

 

Klub

O Jatomi Fitness byłam ostatnio wiele lat temu w Łodzi. W tym czasie słyszałam sporo niedobrego na ich temat. No niestety. Chyba się nawet ,,przebrandowili” z Jatomi Pere Fitness, po aferach marketingowych z umowami. Były tak skonstruowane, że nawet ciężko chore osoby miały problem z odzyskaniem pieniędzy za zerwanie umowy.

Na podstawie obowiązkowej rozmowy z konsultantką dowiedziałam się, że co prawda jest bardziej elastycznie niż to kiedyś bywało, ale korporacyjna i monopolistyczna praktyka zastawiania ,,pułapek” na klientów nadal przyświeca konstruującym ofertę. Niby można wybrać nawet krótkie, miesięczne uczestnictwo, podczas gdy, trzeba by wypowiedzieć umowę przed jej zawarciem, żeby faktycznie odejść po miesiącu. Błąd w myśleniu osób, które tworzą ofertę. Nie rozumieją, że fitness to nie jest usługa niezbędna do życia i dotyczy czasu wolnego. Poza tym, oni nie mają monopolu i daleko im do szczególnego wyróżniania się na tle innych klubów. Jest fajnie, ale typowo dla takich miejsc. Klient wyczuwając, że się dybie na jego przeoczenie nie, będzie chciał się relaksować w nieprzyjaznym miejscu.

Znałam też relacje od strony pracowników. Szkolenia, które trzeba było odpracować i wsiąknięcie w sprzedażowy system korporacyjny odpowiada mało któremu pasjonatowi lub pasjonatce, ale jest kształcące. Nie wiem czy to zmienili. Nie wiem jak tam jest. Chciałabym tam na chwilę na praktyki, ale zobaczymy, czy kiedyś się uda. Po mojej szczerości w wypowiedzi pewnie nie, bo odwaga cywilna nadal nie jest w cenie  😉 

 

W Rzeszowie w godzinach wieczornych był tam spory ruch.  Tylko, że to miasto ma mniej więcej tyle klubów, ile jest tam galerii handlowych. Czy ktokolwiek liczył proporcje klubów fitness do galerii w mieście? Ciekawe jakie by powychodziły zależności, jeśli w ogóle  🙂 Stawiam, że klubów powinno być jednak więcej. Stawiam, że jak na ilość mieszkańców, jeszcze jakiś klub się tam zmieści. Jest Jatomi, CityFit, Fitness for Life, którego nie ma na północy, dwa Calypso, coś większego lokalnego na Morelowej i małe lokalne typu sama siłownia lub zajęcia fitness przy basenie. 

 

Teraz będzie o lepszych stronach. Widać, że Jatomi jest przemyślane i doświadczone. Marketing usług fajnie wygląda od wewnątrz. Dbałość o szczegóły. Nawet w szatniach – banalna, zamykana przebieralnia w szatni dla kobiet, które nie chcą się rozbierać przy wszystkich oraz mydła i szampony w kabinach prysznicowych. Zbieranie grupy na zajęcia walki, rozpisane mity treningowe na plakatach, krótkie zajęcia grupowe w siłowni dla chętnych. No sympatycznie. Niby banał, ale wiele miejsc jest surowa w sensie niezaopiekowania klientów. A tam tak klubowo. 

 

 

 

Zajęcia grupowe

Tendencja odwrotna niż w Fitness for Life. Instruktorzy raczej dojrzali.

Na Zdrowym Kręgosłupie tłok, że zabrakło miejsca. Sporo starszych osób.

Prowadzone bez muzyki. Widać, że prowadzi trener a nie instruktor zajęć grupowych. Inna szkoła. Sympatyczny facet, ale dla mnie trochę za dużo powtórzeń na mobilność w stawach. Koleżanka tak się nakręciła głową, że ją bolało w szyjnym odcinku kręgosłupa, a ja ledwo wytrzymałam kilkadziesiąt powtórzeń przenoszenia kija za plecy. O tym na czym polegają zajęcia pisałam tutaj.

 

Power Pump idą pewnie trybem strukturyzacji tematu przez Les Milles i co jakiś czas odgórnie zmieniają im choreografię z muzyką. To jest coś w rodzaju szkoły, która ujednolica, narzuca standardy prowadzenia fitness. Więcej o samym Power Pump pisałam w relacji z klubu w Nowym Sączu.

Ustawiłam się z przodu, żeby bezinwazyjnie odłożyć step wychodząc. Zostałam 20 minut na rozgrzewce i serii nóg. Instruktorkę postrzegam bardzo profesjonalnie. Dbała o sprzęt dla każdego, przedstawiła się, wyjaśniła trening, pogadała o aktualnym etapie grupy, dała instrukcję co do ciężarów. 

 

Siłownia

Zadałam koleżance przerobienie choć kilku maszyn do tego jej ulubionego cardio i chyba trochę robiła. Nie ma co ludzi katować jeśli nie chcą. Lepiej ich delikatnie zarażać nowością  🙂 

Wykonałyśmy na zmianę kilka serii i ćwiczeń na mięśnie grzbietu. Ona poszła na nogi a ja na kettle. Spędziłam tam z 15 minut, a potem na teren weszła ekipa od mięśni brzucha z instruktorką. Robią takie o wyznaczonych godzinach dla chętnych z siłowni. Zastanawiałam się czy się włączyć, ale instruktorka przypadkowo zabrała mi matę. To poszłam na trx. Razem zajęło mi to około godziny.

Przyznam, że wątłe Matrixy nie zastępują porządnej, starej bramy kulturystycznej. Przy dużym obładowaniu kilka osób na plastikach tego typu trochę ogranicza. To są lekkie maszynki. I niewysokie. No, ale brama też się znalazła, tylko, że z boku, co było dobre, bo było mniejsze obłożenie ludzi.

 

Na zakończenie wizyty odsłuchałyśmy jeszcze oferty od konsultantki i poszłam szukać jedzenia w tym markecie. Jak w większości tam, zawrotnych tłumów nie ma. To się zdecydowanie kłóci z moim przedsiębiorczym instynktem. Komu opłaca się otwierać te wszystkie salony sprzedażowe?

W każdym razie, w Piotrze i Pawle trafiłam pyszny chleb na wagę. Powrót wieczorem przez most nad Wisłokiem ma sporo uroku. Jest moja ulubiona przestrzeń.

Podsumowanie

parametrocena od 1(najsłabsza) do 7(najlepsza)
sprzęt4
estetyka4
tłoczność/przestrzeń3
czystość4
instruktorzy/trenerzy6
obsługa klienta4
pozostała kadra (menadżer/sprzedawca)5
cena4
dojazd6
bogactwo oferty5

 

komentarze

Dodaj komentarz