27.05.2017 – bieganie po łąkach w Owieczce na sądecczyźnie

Wieś Owieczka jest na Sądecczyźnie,a we wsi znajduje się stajnia. W sumie powinna być regularną agroturystyką, choc nie wiem, czy z nadmiaru ludzi klimat by się nie popsuł.

W wersji zimowej z instrukcją biegania po śniegu wyglądało tam tak:

A w wersji upalnego południa, te same piesy i kot nie biegają za końmi, lecz wygrzewają na ławce. Mały i biały, karmelowy, łaciaty i wielki Berneńczyk ale nie widać, bo chyba apart mi się psuje w telefonie. To był bardzo dobry aparat. Smutno  😐 

W okolicy są mniejsze wzniesienia i pasma górskie. Jadę rano z koleżanką. Posiedzę z czyszczącymi konia. Ostatnio nawet przytulam i niektórym nie boję się dać owoc, albo warzywo.

Chciałam zrobić eksperyment, żeby dowiedzieć się, który gatunek niebieskich lub fioletowych kwiatków z łąki lubią najbardziej, ale konie mają dużą twarz, są łapczywe i cała sprawa nie jest taka prosta. 

W stajni są też byki. Niestety ich los jest po ludzku smutny. Do tego króliki i latem jaskółki. A z końmi jest kucyk, czyli Balkoń.

Jak ekipa wyjeżdża w teren, to ja zbiegam w dół do rzeki, potem znowu na pagórki i przez okoliczne wioski. Czasem jest nawet zasięg, więc działa i radio i internet. Ale najczęściej rozładowuje mi się telefon.

Jest też opcja biegania za końmi. Tym razem marszobieg robiłam za nimi w niedzielę. Takie dodatkowe pól treningu, żeby nałapać po krzakach kleszczy. Niespodzianka! One mają znacznie dłuższe nogi i nic im ta trawa powyżej moich kolan, osty i pokrzywy. Ja ćwiczę za to technikę biegową robiąc nieomal skipy. 

Na zakończenie trafiam czasem na łąkę, żeby popatrzeć jak galopują i bywa, że wjeżdżam w górę na koniu. Tylko, że nie umiem, więc mnie prowadzą.

Ewentualnie, jak ostatnio, mogę sobie na trawie poleżeć w tym przyrodniczym raju. Chciałam złapać pierwsze porządne promienie słońca i skóra twarzy piekła mnie jeszcze następnego dnia grożąc zejściem z nosa. 

komentarze

Dodaj komentarz