28.01.2017 – Prowadzenie Zdrowy Kręgosłup i Fat Burner w CityFit Gdańsk

Prawie dwa miesiące nie prowadziłam zastępstwa więc bardzo się ucieszyłam, że coś się trafiło. Gdyby nie to, że w piątek byłam w Gdańsku dopiero o 20.30, to mogłabym poprowadzić trzy godziny. No, ale trudno. Poszłam rano po przyjeździe a i tak byłam nieco zmęczona, bo podróż poprzedniego dnia trwała łącznie prawie 13 godzin.

Pierwszy raz byłam w CityFit na początku października. To całkiem ciekawa klubowa koncepcja.

Miejsce jest otwarte całą dobę i nie posiada personelu w postaci obsługi klienta.Umowę kupuje się w automacie ustawionym przed wejściem. Wchodzi się na skan palca, który przykłada się do czytnika przy drzwiach. Trenerzy mają chyba karty magnetyczne.

Pierwsze co przyszło mi do głowy, to BHP i rozwiązania dotyczące wyjścia bezpieczeństwa na wypadek zagrożenia. Drugie – osoba z zewnątrz nie może się tam dostać i stoi zdezorientowana przy drzwiach. Takie coś jak zastępstwo lub serwis zdarza się niezbyt często, ale jakaś skromna instrukcja postępowania powinna znajdować się w widocznym miejscu.

Znalazłam tylko przycisk informujący o dzwonieniu, lecz nieinformujący do kogo. Połączyło mnie chyba z jakąś centralą międzymiastową, która miała dodzwonić się do kogoś z wewnątrz, żeby mnie wpuścił. Równie dobrze mógł to być ktoś kogo widziałam przez szybę więc po co taka pośrednia komunikacja? Głos ze skrzynki do telefonowania polecił się rozłączyć i zadzwonić za kilka minut sprawdzając, czy wejściowe formalności uda się posunąć do przodu. W międzyczasie ktoś wchodził na kartę to poprosiłam o interwencję. Za minutę drzwi magicznie same się otworzyły. No, ale przecież nigdy nie mam pewności, czy to dla mnie, czy awaria 😆

W środku w automacie można nabyć napoje, czy kłódkę do szafki, którą po zamknięciu rzeczy przypina się do siatki zamontowanej w szatniach. Obok automatu w gablotce są nawet nożyczki pomagające wypakować ów produkt.

Na ścianach rozrysowane są plany poszczególnych stref treningowych. Są estetyczne, ale design jest na tyle subtelny, że nowa osoba raczej przeoczy podobną mapę i będzie błądziła sama. Tym bardziej, że klub ma dwa piętra i sporą ilość pomieszczeń.

CityFit Gdańsk

Na sali fitness okazało się, że sprzęt do odtwarzania muzyki jest zamknięty. To raczej niezbędne narzędzie w pracy instruktora zajęć grupowych. Jeśli w klubie był jakiś personel w postaci trenerów, to nie byłam w stanie ich szybko zidentyfikować np. po koszulkach z napisem. Kilka osób wywołana moim zdezorientowanym wzrokiem usiłowała mi jednak pomóc. Parę minut na odnalezienie klucza zamkniętego na dole w tajnej, instruktorskiej szafce a godzina rozpoczęcia zajęć była coraz bliżej. Sprzęt było trzeba jeszcze uruchomić. Trochę to zajęło i ponownie prosiłam o pomoc. Chłopak wiedział mniej więcej tyle co ja, ale sobie poradziliśmy i zaczęłam prawie punktualnie.

Zdrowy Kręgosłup to nazwa zajęć, które prowadzone są mniej więcej takim tempem, poziomem skomplikowania i typem wykonywanych ćwiczeń jak w poniższym filmie.

Lubię jak tłumaczy ta instruktorka a nic tu chyba jeszcze nie było o tej formie zajęć, więc umieszczę jako przykład.

Zdrowy kręgosłup to zatem głównie ćwiczenia ukierunkowane na zwiększenie ruchomości w stawach, tzw. mobilności i elastyczności mięśni, czyli stretching. Do tego nieco ćwiczeń równoważnych i mobilizujących mięśnie przykręgosłupowe, czy mięśnie brzucha. Czasem używa się małych i większych piłek, taśm, ręcznika, czy innego sprzętu, ale treningi są raczej relaksacyjne a nie obciążające i dzięki temu dobrze sprawdzają się u osób starszych, czy z licznymi przeciwwskazaniami dotyczącymi aktywności fizycznej.

Chodzi o zniwelowanie skutków nieprawidłowych nawyków, takich jak tzw. garbienie się, uniesione barki, miednica wypchnięta do przodu. Ćwiczenia łagodzą dolegliwości bólowe wynikające z przykurczenia mięśni, ich napięcia. Przy czym, w trakcie zajęć głównie rozciągamy i rozluźniamy zwiększając świadomość ciała i ułatwiając przyjęcie prawidłowej postawy. Do jej utrzymywania w życiu codziennym potrzeba jeszcze silnych mięśni różnych partii ciała takich jak łydki, uda, pośladki, brzuch, grzbiet i klatka piersiowa. Uważam, że to lepiej zrobić w siłowni lub na zajęciach wzmacniających w sali fitness. Treningi uzupełniają się wzajemnie. 

Zaczęłam od rozgrzewki w staniu. Szyja, staw barkowy, klatka piersiowa, kręgosłup, staw biodrowy, kolanowy w różnych płaszczyznach ruchu. Potem robiłam ćwiczenia w klęku podpartym, leżeniu przodem, bokiem, tyłem. Przeszłam do siadu i klęku i skończyłam w staniu. Nie było jakichś wyrafinowanych kombinacji.   

Na początku zajęć jedna z ćwiczących poinformowała mnie, że z powodu wykorzystywania sali przez osoby z siłowni nie jest zbyt czysto, ale jak wcześniej wspomniałam, nie ma obsługi, do której klienci mogliby się zwracać. Plusem tej sytuacji jest mniej formalny klimat. Przypuszczam, że bez tzw. personelu można się poczuć luźniej, jak w przestrzeni publicznej należącej do każdego na równych prawach. To daje świadomość, że nie wodzi za nami Pani z recepcji, która w razie czego krzyknie, że tak niewolno. Rozwiązaniem byłaby aplikacja do zgłaszania uwag przez klientów lub miejsce, w którym mogą je spisywać i zostawiać kartki. Może mają, ale nie zauważyłam.

W każdym razie, sama nie popełniłam chyba jakiegoś wielkiego błędu. No może poza tym, że muzyka relaksacyjna, którą przygotowałam w telefonie okazała się trwać 30 minut i w trakcie ćwiczeń dźwięki przeskoczyły mi z szumu oceanu na Offspring. Na usprawiedliwienie mam tyle, że pewnie bym o tym pamiętała, gdyby nie to, że zagrożenie nieuruchomienia muzyki i niezaczęcia zajęć na czas sprawiło, że chciałam się skupić wyłącznie na ćwiczeniach. 

A w trakcie przerwy znowu musiałam przy tych dźwiękach majstrować podmieniając mp3 z telefonu na płytę. Tym razem pomocna okazała się klientka. Generalnie to nie jest skomplikowany sprzęt i ma nawet opisy przyklejone nad pokrętłami. Być może trzeba cierpliwie testować każde ustawienia, bo nie od razu załapuje.

CityFit w Gdańsku

Potem prowadziłam formę określaną jako Fat Burning.

W grafiku była chyba inna, autorska nazwa, ale taką koncepcję przekazała mi instruktorka, którą zastępowałam. Takie zajęcia zaliczają się do grupy po przeciwnej stronie Zdrowego Kręgosłupa, któremu bliżej do Pilates, stretchingu, jogi. Tutaj, w zależności od instruktora będą to serie ćwiczeń ze sprzętem lub tylko ciężarem ciała, czasem przeplatane jakimś cardio, czyli w formie interwałów. Zasadniczo, powinny być mniej intensywne niż np. TBC. 

Wybrałam opcję naprzemiennych ćwiczeń wzmacniających mięśnie i pobudzających układ krążenia. Jako, że do łask powrócił trend nieunikania skoków, robiłam trochę truchtu, biegu z unoszeniem kolan, wyrzutów prostych nóg do przodu itd. Tak jak na swoich własnych treningach.

Do ćwiczeń wykorzystałam jedno obciążenie do Power Pump, takie jak w linku

  1. Pierwsza kombinacja w staniu składała się z ćwiczeń na mięśnie brzucha, czyli skrętów z ciężarem (dwa pierwsze ćwiczenia od 0:59, aczkolwiek technika wykonania nie za bardzo mi się podoba u tej Pani), z przysiadów, wolniejszych przysiadów na dwa bity połączonych z wypychaniem obciążenia nad głowę wstając. 
  2. Po około 2 minutach truchtu i skoków seria bez obciążenia z frog squats i wykrokami do tyłu po skosie, chodzeniem dłońmi po podłodze do tyłu i do przodu i zatrzymaniami w podporze (plank).
  3. Kolejne tzw. cardio i ręce i grzbiet z obciążeniem. Unoszenie ramion przodem z kołem od Power Pump w obu dłoniach (jak tu od 0:35), unoszenie obciążenie wzdłuż tułowia pod brodę (jak tu tylko zamiast sztangi obciążenie) uginanie przedramion na biceps, uginanie do tyłu trzymając obciążenie nad głową (triceps) i przyciąganie obciążenia do brzucha kierując łokcie do tyłu w opadzie tułowia na mięśnie grzbietu (znów zamiast sztangi obciążenie od gryfu). 
  4. Trochę zmodyfikowane skoki, żeby się nie nudziło i ostatnia seria ćwiczeń w staniu, czyli ponownie przysiady, unoszenie nogi do tyłu w opadzie tułowia (tak, tylko, że bez gumy, czyli trochę równowagi) i unoszenie nogi do boku w staniu traktując ciężar Power Pump jako utrudnienie (podobnie jak przy wyciągu).  

Nie mam pewności, czy wszystko zapamiętałam.

  1. Kolejno, przeszłam do podporu przodem, czyli deski przenosząc na zmianę prawe i lewe kolano w stronę ramion bokiem, po zewnętrznej stronie ciała. Potem przyciągając na zmianę prawe i lewe kolano do klatki w przeskoku. 
  2. No i seria pompek.
  3. podpór na przedramionach i unoszenie nogi ugiętej pod kontem 90 stopni na pośladki. 
  4. w tej samej pozycji unoszenie nogi po skosie (krzyżując kolanem łydkę leżącej nogi)

Łącznie ćwiczenia na pośladki były w seriach 48 i 32, pompki po 16 razy dwa i ćwiczenia w podporze też dwukrotnie.

Mięśnie brzucha ćwiczyłyśmy z siadu równoważnego co wygląda mniej więcej tak jak na filmieA potem był stretching.

Pomyliłam się raz, czyli nie byłam pewna, czy robię nadal serie na pierwszą, czy już na drugą nogę. Po minach, chyba nie wprowadziłam jednak wielkiego niezadowolenia. 

Po zajęciach porozmawiałam chwilkę z jedną z ćwiczących na temat jej problemów. Mam nadzieję, że trening wprowadzi w jej życie pozytywne zmiany.

Trochę mi brakuje mydła pod prysznicami. Zawsze zapominam wpakować jakieś do torby. 

Musiałam jeszcze oddać klucz od szafki ze sprzętem grającym i wydostać się z obiektu. No własnie…Ja rozumiem, że nie mechanizm nie wpuszcza, ale, żeby nie można było też wyjść… 🙂 

Tak, czy owak. Może bycie ,,city” nie jest do końca w moim stylu, bo ja raczej uciekam z dużych miast i najchętniej żyłabym na wsi, ale ktoś miał pomysł. I nie jest tam, tak jak zwykle w klubach, że pomysł widać jedynie w nazwie.

Obiekt mieści się w centrum biurowców. Na dole kawiarnia Starbucs, która dla wielkomieszczan podobno czymś się odróżnia od pozostałych. Nie znam się na urządzaniu, ale wystrój chyba w klimacie, postmodernistyczny. Samodzielność, pełna elastyczność czasowa, informatyzacja. Coś w tym jest. 

Bez większego wysiłku można tą wizję udoskonalić i rozwijać. Znalazłoby się tam miejsce na różne niekonwencjonalne rozwiązania w stylu treningów EMS  😆 

komentarze

Dodaj komentarz