29.06.2017 i 30.06.2017 – trening biegowy Rzeszów

29.06.2017

Było całkiem jak zwykle. Usiłowałam biegać po jakimś parku miejskim, ale ostatecznie skończyłam nad rzeką. Tak wyszło. Przemknęłam pomiędzy blokami.

30.06.2017

Po 11 miałam być gotowa, żeby ruszyć do Lwowa. Male łabędzie rosną jak na drożdżach. 

 

W trakcie biegu myślałam nad lepsza wersja społeczeństwa, które chyba tworzy się już od jakiegoś czasu. Jeszcze analizuję czy moje wyobrażenie nie jest jednak skrajnie utopijne. 

Wychodziłam od tego co charakteryzuje społeczeństwo tradycyjne, które kruszy się moim zdaniem dopiero od internetowej rewolucji (jakieś kilkanaście lat). Spore przywiązanie do miejsca, posiadanie względnie stałego otoczenia społecznego (rodziny, znajomych i sąsiadów choćby z widzenia), przez całe życie takie same lub cyklicznie zmieniane miejsce pracy. Generalnie podstawowa cecha jest konieczność fizycznej obecności, a cala reszta wynika z tego. Przykładowo hierarchia, przyjmowanie maski, którymi są wszelkie role zawodowe i społeczne i uznawanie tego za dojrzałość. Człowiek ma więzi społeczne dopóki jest na nie skazany? 

W międzyczasie wytworzyła się kultura ,,self” – rozwijania ,,ja”, inwestowania w siebie. Firmy w wydaniu zglobalizowanym pozbawiły ludzi jednak stałości zatrudnienia. Nadmiernie rozwinięte ,,ja mogę” zderzając się z ,,nic od ciebie nie zależy, bo niezależnie od tego jak pracujesz, i tak przeniesiemy oddział gdzie nam się opłaca”…No własnie. Wydaje mi się, ze to może prowadzić nie tylko do przymusu, ale i chęci bycia samo-zatrudnionym atomem, który wedle uznania rozparcelowuje swój czas pomiędzy np. zarobkowanie sprzątaniem, wyprowadzaniem psów, prowadzeniem auta dla Ubera, czy też (w wersji lepiej wykształconej) prowadzenie warsztatów i programowanie.

Cos co określa się gwarancja zatrudnienia, nie jest jakakolwiek gwarancją. Przy jedynie nieco większej stabilności, ludzie płacą spore koszty psychologiczne. Bardzo często one nie są mniejsze niż zyski i możliwości. Jeżeli wraz ze zmniejszającą się ilością pracy (robotyzacja, automatyzacja), w wielu krajach wejdą już tzw. dochody gwarantowane, moim zdaniem, bycie ,,sterem, żeglarzem, okrętem” będzie korzystnym wyborem. To może być ostatni krok do rozpadu skruszałej struktury jaka znamy. Równość tkwi zatem w tym co dziś określa się jako zmorę braku bezpieczeństwa. Możliwe, ze wszelkie gierki społeczne w budowanie kariery, czy szacunku znajda jakieś ujście wirtualne, ale nie będą miały już wpływu na kwestie materialnej egzystencji. Z czasem powinny się rozmywać granice państwowe, czyli ten dziwny twór XVIII wieku . 

Tak imaginuje odkąd sama zorientowałam się, ze w bardzo, a nawet bardzo dużym stopniu można się wyzwolić  😉 Oczywiście mogę udać, ze mam respekt wobec tych strasznych konsekwencji jakie to czasem dochodzą do mnie, gdzieś ze świata mobbingu i kredytu, ale to jest fałszywa pokora.  Na każdego być może, cos tam się znajdzie, ale po to mamy mozg i nogi, żeby uciekać. Tak – pierwotnie ludzie uciekali a nie stresowali się siedząc w miejscu. 

komentarze

Dodaj komentarz