29.08.2017 i 30.08.2017 – treningi biegowe

29.08.2017 

Z nudów postanowiłam wreszcie przetestować jeden z rzeszowskich parków. To nie są takie duże parki jak w Łodzi, ale nieopodal domu jest Ogród im. Solidarności. Od biedy daje się tam zrobić niewielkie koła mające pewnie nie więcej niż kilometr. Można wbiec od Dąbrowskiego, a potem kawałek od środka parku, przy brzegach, Langiewicza, Chrzanowskiej i ponownie w park. Jakieś 10 okrążeń, w tym kilka razy przez niewielką górkę przy placu zabaw.

30.09.2017

Ponownie spacernik nad Wisłokiem. Mniej więcej od hali sportowej koło mostu Zamkowego do samego końca asfaltowej drogi jakieś 2 kilometry za Lisią Górą i z powrotem. 

Przemyślenia – o niezależności i autentyczności

Patrzę na te zdjęcia z treningów i myślę, że powinnam dostać jakiś medal za pokazywanie się w nie najkorzystniejszym świetle. To też trochę taki mój protest przeciwko obsesji atrakcyjnego wyglądu, którą nadal zarażone są osoby płci żeńskiej.

Nie wiem czy o tym pisałam, ale uważam, że kobiety robią sobie krzywdę, która może ostatecznie doprowadzić do sporego kryzysu ich praw w sytuacji prawdopodobnego załamania gospodarczego. Nie, to nie media robią krzywdę ,,nam”, ale my sobie same robimy kupując ,,Cosmopolitan”, czy oglądając programy z kanału TVN Style (zdecydowaną większość). Oni produkują to co się sprzedaje, czyli opłaca finansowo. 

Od 19-stego roku życia z podobnego powodu nie stosuję makijażu i nie farbuję włosów. Jeśli stanie się to standardem także u facetów, to wtedy się zastanowię. Aczkolwiek nie jesteśmy już w dżungli z praprzodkami i barwy wojenne na ciele nie wydają mi się konieczne do przetrwania. To jeszcze inny argument.

Protestuję nie tylko w sprawie ,,piękna”. Można powiedzieć, że kwestionuję też inne oczywiste ,,wartości” takie jak pragnienie dobrostanu finansowego, ,,ambicję” jako zaletę, ,,rodzinę” jako najlepszy sposób realizacji potrzeb emocjonalnych.

Ale największego buntu doznaję na myśl o tym, że ktoś może uznać, że moje emocje (psychologia) mogą mi przeszkodzić w obiektywnym spojrzeniu na dane zagadnienie, sytuację. W praktyce oznacza to, że z wewnętrznej przekory pięć razy się zastanowię, zanim poprę robotę ludzi, których lubię i nakłaniam się do doceniania pracy moich oponentek i oponentów. 

W prostym rozumowaniu jestem typem podcinającym gałęzie na których siedzi. Nie o to jednak chodzi. Raczej o niezależność i wiarę w utopijną ,,czystość”. Taką czystość myślenia, czyli brak zanieczyszczania go atawistycznymi mechanizmami jak reguła sympatii. Wierzę też w ,,czystość” działania. Całkowicie obiektywne spojrzenie. O tym już wspominałam przy okazji refleksji w trakcie jednego z wcześniejszych treningów. 

Ostatnim przykładem niezależności od jest kwestia całościowego wizerunku i autokreacji, autoprezentacji. Ludzie zakładają, że rozsądne jest wykorzystywanie wszelkich swoich atutów by wypadać zawsze i przed wszystkimi najlepiej. A ile można grać role? Na pewno nie w każdej możliwej sytuacji. W rezultacie, najdłużej jest się pewnym uśrednieniem.

Sporo lat mi zajęło dostrzeżenie, że i tu można przegiąć. Rzadko przygotowywałam się np. do rozmów kwalifikacyjnych sądząc, że muszę ,,sprzedawać” dokładnie tyle ile mogę dać. Każda sekunda ma być odzwierciedleniem potencjału każdej kolejnej, w zakresie danego zadania. Wydawało mi się, że przygotowanie jest fałszem, ponieważ jednorazowe nie jest przetrenowaniem sprawy, a umiejętność niewytrenowana nie jest umiejętnością, a ewentualnie epizodem teatralnym.  

Takie postawy nazywano by kiedyś brakiem dojrzałości. Naturalne wydawało się, że życie społeczne i kultura są takim uproszczeniem, które fałszuje rzeczywistość. Z resztą…Kto wie co to są w ogóle te fakty i inne prawdy.

Wywiad z Santorskim już kiedyś przywołałam. Znany psycholog biznesu zauważył, że te normy i wzory społeczne w nowym pokoleniu są uwewnętrzniane z pewnymi oporami i coraz mniej, że są dziecięco wrażliwi na ,,ściemę”. Ja mam swoją koncepcję, że nie tylko internet, ale i elastyczność oraz zmienność rynku pracy, wolność wyboru, nietrwałość związków z innymi, powodują, że ostatecznie to co najbardziej trwałe nie jest już rolą społeczną np. przedstawicielki danego zawodu, matki, radnej, działacza społecznego. Te tożsamości tracą znaczenie, bo w ciągu życia mogą się zmieniać szybciej niż uda się je przyswoić. Najbardziej trwałe jest zwykłe ja. Widać to dobrze po poradach marketingowych. W internecie nie sprzedaje się autorytetów, ale autentyczność, ludzkość. Coś co kiedyś było właściwe raczej dzieciom niż dorosłym. 

Swoją drogą, akurat psychologia przyczyniła się do dekonstrukcji człowieka w kulturze. Ale jak to bywa z ludzką pazernością, terapeuci nie mieli na celu uruchomienie takich procesów, ale ich kontrolowanie. Pobieranie kasy za stanie po środku i mówienie (lub sugerowanie mimiką) człowiekowi, że tu jest go za dużo, a tam za mało. Tymczasem dialogowanie między dziećmi a rodzicami w procesie wychowania może prowadzić wielu do bezsensu posiadani potomstwa. Wciskanie się pomiędzy poczucie winy spowodowane łamaniem norm kulturowych, może prowadzić do ich odrzucenia. Ale to inny temat.

 

komentarze

Dodaj komentarz