31.01.2017 – trening na schodach i 1.02.2017 – pół treningu.

Około godzinne wbieganie i zbieganie opisywałam już we wpisie 19.12.2016 – trening na schodach w Gdańsku

Nigdzie nie widziałam podobnego miejsca. Bloki położone są na wysokich pagórkach. W tym miejscu, cały, zielony obszar stoku pocięty jest schodami. Jak wspominałam w poprzednim wpisie, to pozwala mi na wybór trasy. Raz wbiegam bardziej stromo a potem nieco łagodniej, choć tym razem byłam dość monotematyczna wybierając pośrednią opcję. Zrobiłam 10 kółek. 

 

1.02.2017

W środę czułam się nie najlepiej i dlatego planowałam przerwę. Byłam jednak ,,zasiedziała” od całodniowego pisania i dlatego około 20 postanowiłam zaliczyć jakąś fizyczną pracę powtarzając działania z poprzedniego dnia. Intuicja mnie nie myliła i po około 7 okrążeniach, czyli 30 minutach biegu, nie miałam siły podnieść nogi w górę ani jednego razu więcej.

Zeszłam po paczkę sezamek na szybkie ,,docukrzenie”. Muszę pamiętać o tym, żeby w zimie mieć przy sobie coś do jedzenia. Zawsze mam nadzieję, że jakoś mi się uda, że i tym razem będzie dobrze, nic mi się nie przytrafi. 

 

Tak zaliczyłam 1/2 treningu  🙂 W niedzielę zrobię pewnie jakiś krótki HIIT w ramach drugiej połowy. A co do schodów, w najbliższym czasie mam plan odwrócić schemat wbiegając z tyłu łagodnym asfaltem i koncentrując na zbieganiu po długich schodach. 

komentarze

Dodaj komentarz