31.07.2017 – 10 km i 01.08.2017 – interwał biegowy i patenty na upał

Oba w potwornym upale. Dlatego robione po godzinie 19. 

Kiedy miałam naście i dwadzieścia i kilka lat, pogoda nie powodowała zagrożenia, a jedynie dyskomfort. Dziś staram się dbać o to, żeby nie nadużywać się bez potrzeby. W przypadku upalnego lata staram się przestrzegać następujących zasad:

 

  • unikam biegania w szczycie nasłonecznienia (około południa), jeśli to niemożliwe staram się biegać w parkach, czyli pod drzewami
  • posiadam na głowie sportową czapkę z daszkiem, żeby chronić skórę głowy (ale musi być dość luźna, żeby pozwolić na swobodne wyparowywanie potu)
  • nie biegam z butelkami i nie piję w trakcie treningu, ale dostarczam sporo płynów w ciągu całego dnia przed nim oraz znacznie więcej niż zwykle tuż po (czasem kończąc od razu zahaczam o sklep spożywczy w poszukiwaniu wody lub napoju izotonicznego do czego niezbędna jest pamięć o drobnych w kieszeni)
  • zmniejszam ilość kawy wypijanej w ciągu dnia, bo odwadnia i narażą wszelkie układy na dodatkową pracę, w tym okresie nie ufam też kreatynie, a już tym bardziej wszelkim termogenikom ze sklepu z odżywkami
  • jem mniej tzw. pełnowartościowych posiłków, a więcej owoców i słodkich soków – cukry proste są ok
  • zwracam uwagę na swoje tętno i w razie ,,szaleństwa” zwalniam nawet do marszu

 

10 kilometrów przebiegało klasycznie, a 01.08 interwały robiłam łącząc powolny truchcik z nieco szybszym, lekkim biegiem. 

 

Na zdjęciu anonimowa biegaczka przede mną. 

komentarze

Dodaj komentarz