4.05.2017, 5.05.2017 i 6.05.2017 – robienie kilometrów

Średnio 10 w maksymalnie godzinę. Nic nadzwyczajnego. 

Nadal nie mogłam dojść do tego, czemu jestem taka słaba. Jednego ze wspomnianych w tytule dni planowałam siłę biegową, ale burzowa, wilgotna, parna, majowa pogoda. Zaczęłam i musiałam przerwać p;o kilku przebieżkach wracając do truchtu. 

Raz było na tyle ciepło, że mogłam wyjść z gołymi nogami, co unaocznia zdjęcie. Ciuchy w trakcie ćwiczeń są mi zbędne. Ktoś mógłby pomyśleć, że trenujący ludzie mają skąpe i dopasowane stroje, żeby się chwalić atrakcyjnym ciałem. U mnie jest tak, że przede wszystkim wczuwając się w kontrolę ruchu nie potrzebuję zbędnego balastu. Ciuchy na treningu to tylko szmatki do wcierania potu, które generują plus kilkadziesiąt złotych dodatkowej kasy w domowym budżecie wydawanej na pranie.

No, ale otoczenie społeczne jest jakie jest. Myśl o tym, że w trakcie moich ulubionych przypływów mocy ktoś obcy może na mnie patrzeć przez pryzmat seksualności jest mi wstrętna. Poza zawłaszczaniem przestrzeni pewnym siebie krokiem, który nie schodzi z drogi przechodniom z naprzeciwka i napinaniem bicepsów, mam zwykle jakąś niechlujną bluzę na biodrach, która zwiększa moje poczucie bezpieczeństwa i bycia ,,wojowniczką”. Człowiek czynu nie ma być ładny. Ma być skuteczny! 😎 

komentarze

Dodaj komentarz