5.12.2016 – siła biegowa – Starosądecka Góra Parkowa

Zapisywanie wszystkich treningów nie jest wcale takie proste. Zaraz idę na trzeci a tu dopiero pierwszy w tym tygodniu, poniedziałkowy.

Zarówno na południu, jak i w Gdańsku, mam takie miejsce, gdzie mogę biegać w górę i w dół. Można uznać, że robię siłę biegową, choć odkąd moja tarczyca miewa objawy zmienności, po jakimkolwiek treningu nie robię się jakoś szczególnie silniejsza.

Miejsce w Starym Sączu wygląda tak:

5.12.2016

Najpierw wbiegła do końca i dalej, przez las, do pola z porzeczkami. W ramach rozgrzewki. Zastanawiałam się, czy zabrać trochę gałęzi na stroik świąteczny, ale ostatecznie postanowiłam wybrać się innym razem, specjalnie w tym celu. 

W drodze powrotnej spotkałam sarny, ale nie zaczekały.

 

Lubię mróz i uważam, że to najlepszy czas do biegania. Nawet kosztem chwilowego kataru, bo ostatecznie nabywam odporności, dzięki której, żadne choroby się nie trzymają. W ogóle nie wiem o co ludziom chodzi z tym sezonem na przeziębienia. Poza tym, zupełnie inaczej się oddycha. Rześko. W klubie, czy na sali bym tego nie miała.

Cieszę się też z tego, że pracuję zdalnie i mogę biegać w godzinach, w których inni są w pracy. Myślę sobie, ze to musi być straszne, tak oglądać świat tylko o stałych porach. Rok, po roku poranki i popołudnia obserwować w przelocie.

 

Potem 10 razy w górę i w dół na tych około 80 metrach i z powrotem. Autobusem około pół godziny.

Razem cała wycieczka zajmuje blisko 3 godziny. Antysmogowe poświęcenie. Niestety.

komentarze

Dodaj komentarz