7.01.2017 – rytmy na mrozie i TABATA

Temperatura nadal bliżej minus 20 stopni i wysokie stężenie smogu. Postanowiłam zaryzykować, ale nie za długo.

Po ubraniu na siebie tego wszystkiego o czym pisałam już przy okazji posta o treningu w niskich temperaturach, zrobiłam trochę skoków, wymachów i lekko rozgrzana wybiegłam nad rzekę. Odmierzyłam 100 metrów. Wykonałam 10 rytmów, czyli przebiegłam ten odcinek możliwie najlepiej technicznie i w bardzo szybkim tempie.

W trakcie czułam, że wydolność mocno mi spada. Spotkałam Pana z białym psem, który biegał z oponą na ramieniu. Podobnego Pana widuję też w Łodzi. Zwykle robią sobie takie marszobiegi górkami, murkami i innymi przeszkodami.

Po 30 minutach wróciłam do domu. Nastawiłam muzykę do TABAT-y .

Wykonałam około 30 minut treningu, czyli 5 ćwiczeń ukierunkowanych na skoczność i siłę biegową. Pomiędzy nimi około półtorej minuty przerwy na zmianę utworu.

  1. pajace, czyli tzw. jumping jacks w kilku odmianach m.in. krzyżując nogi , klasyczny oraz z unoszeniem rąk i wykrokami nóg w przód, z nogami do boku a rękoma krzyżowanymi na wysokości klatki piersiowej, 8 różnych serii
  2. 4 serie rytmicznych podskoków z naprzemiennym unoszeniem prawego i lewego kolana jak tu w 53 sekundzie i 4 serie skipu B (film od 43 sekundy)
  3. 8 serii podskoków obunóż z przyciąganiem kolan do klatki piersiowej
  4. 8 serii skip C
  5. po 4 serie skoków na 1 nodze

 

komentarze

Dodaj komentarz