7.02.2017 – schody odwrotnie

Tak jak pisałam w ubiegłym tygodniu, przerzuciłam się na więcej zbiegania. Niby to samo a nacisk na inne mięśnie i po zrobieniu dłuższego odcinka w dół o wiele lżejszy podbieg był odczuwalny. Nie ma jak szkody czynione przez nadmierne przyzwyczajenie.

 

Kilka miesięcy lubię mróz, ale w lutym mogłoby już odpuścić. Tym bardziej, że wszystko w ciele wygląda na kolejną porcję wahań tarczycy. Zimno bym pewnie jak zwykle przeoczyła. Podobnie ciągłe zmęczenie. Kojarzę po zmianach w cerze. Może za dużo selenu? 

 

No, ale poza tym nie miałam ochoty na muzykę. Miałam na wykład. Nic interesującego nie chciało się na szybko odpalić pod hasłem socjologia. Wreszcie wyskoczyła debata pomiędzy zwolennikami kapitalizmu a socjalizmu. Całkiem świeży content i jak to się stało, że nie słyszałam?

Trening dla myślicieli i introwertycznych indywidualistów. Niestety, mimo motywacji zrobiłam tylko 11 okręgów schodów w 55 minut i ani jeden więcej.

 

 

komentarze

Dodaj komentarz