8.12.2016 – 12 km i boisko koło skansenu

W ramach ucieczki przed smogiem, planowałam podjechać autobusem. Nie mogłam się jednak przyzwyczaić do tej perspektywy. Dla mnie jechanie na bieganie, jest pomysłem co najmniej dziwnym. Pomyślałam sobie, że jeśli będę biegła bardzo szybko, to się nie zatruję. No więc biegłam szybko.

To jakieś 5 kilometrów. Potem 5 kółek na około boiska i z powrotem. No prawie, bo testowałam jeszcze sprzęt tzw. siłowni zewnętrznej. Pewnie napiszę o tym osobny wpis. Trenowałam kiedyś z amatorką tego sprzętu, ale powiedzmy sobie szczerze – z powodu konstrukcji, nie jest dla każdego, a z powodu osoby, która zamówiła sprzęt w ramach zagospodarowania wolnej przestrzeni, zazwyczaj nie ma zbyt wielu opcji do wykonania wszechstronnego treningu. Producenci są różni, ale każdy z dotąd testowanych miał jakieś wady. Z tego powodu, siłownie zewnętrzne uważam raczej, za miejsce rozrywki i rekreacji.  

8.12.2016

W każdym razie, biegnąc myślałam jeszcze trochę nad rozwojem. Zauważyłam, że mam kłopot z uświadomieniem sobie i pozwoleniem na wyrażanie złości. Znam osoby, które miały kłopot z jej wyrażaniem, w taki sposób, żeby nikomu nie szkodzić. Jeszcze inni, złość w sobie tłumią. Mają świadomość, ale uznają ją za niewłaściwą.

Drugiej grupie proponuje się zazwyczaj sporty kojarzone z możliwością intensywnego wyładowania energii, a nawet z walką. Trzeciej, jogę na odblokowanie. A mojej? No właśnie. temat wymaga kreatywnego opracowania…

Olśniło mnie, że rozwiązaniem będzie możliwość wyrażania złości bez trwałych konsekwencji w postaci zerwania znajomości, czy innej otwartej walki. Na wesoło. Nie zdziwcie się, jeśli niedługo zacznę promować jakąś dramę, czy inne warsztaty teatralne. 

komentarze

Dodaj komentarz