16.01.2017 – Blue…Co? Bieg prze górę X i Pilates.

Walka ze smogiem trwa. Czasem wydaje się, że jestem już bliżej dwupunktowego zwycięstwa. Ale jednak nie. Jednak konsekwencje biegu są złe. Ale jednak ja się nie poddaję. I od nowa. Testuję rozwiązania.

 

Dziś wykombinowałam sobie górę, na którą można się dostać z miasta. Koleżanka jechała do stajni koni, więc zostałam na nią wwieziona i planowałam zwiedzić zbiegając.

W zasadzie, zostawiły mnie na jakimś rozdrożu, z którego widok był mniej więcej taki jak na zdjęciu. Usiłuję to wygooglować, ale tropy się mieszają i niby jakaś Klimkówka, a podobno od Librantowej (ulica?wieś?). W każdym razie, nie znam się na tych rejonach, choć trochę czasu tu już zwiedzam.

 

Początek był sympatyczny. To droga. Taka dla aut i bez pobocza. Nic jednak nie jeździło. Mogłam sobie słuchać muzyki, pędzić, skakać, ćwiczyć zwinność omijając różne wertepy. Większość biegów czuję się jakbym biegła trochę na jakąś orientację, albo jak żołnierka w tropikalnym lesie, albo jak Artemida z łukiem. 

Wtedy z telefonu zagrało mi to:

(p.s. jak tak będę filmy dodawać, zamiast linkować, to długo pamiętnika nie popiszę, bo mi się ta strona przestanie ładować i będę musiał kupić serwera jak dla Onetu)

 

Wczułabym się, ale zaraz przypomniałam sobie, że tekst musiałam tłumaczyć w ramach dodatkowych lekcji angielskiego w podstawówce. I, żeby jeszcze były w grupie. Ale to normalne korki w domu były. Takie jeden na jeden. Niewesoło.

Po około 30 minutach biegu coraz częściej pojawiały się samochody. No i smog. Gdy było najwięcej smogu/smrodu, to jeszcze dwa skrzyżowania i do mieszkania. 

Oczy jakby pieką mniej, ale kto to wie, co będzie jutro. 

Tak, czy owak długie wybieganie tu jeszcze zrobię tylko, że w obie strony, bo razem będzie pewnie z 18 km (samo zbiegnięcie około 9).

 

W związku z tym, że do poczucia dobrze wykonanej roboty zostało mi jeszcze trochę czasu, włączyłam sobie 20 minut ćwiczeń Pilatesa. 

Te ćwiczenia wykonuje się powoli. Precyzja jest o wiele bardziej istotna, niż w jakichkolwiek innych. Oddech jest tak ważny jak w jodze. Cały czas na lekko wciągniętym pępku (napięciu brzucha, które kieruje pępek w stronę kręgosłupa) i z oddechem, który rozszerza żebra na boki, wypełniając klatkę piersiową. 

Mój dzisiejszy film:

 

Jako pierwsze to znalazłam. Generalnie ,,raje” mnie nie kręcą, ale co mi tam. Grunt, że raz na jakiś czas, ja ćwiczę, ona myśli o ćwiczeniach a ja myślę o czymś innym.

Czy można być leniwym prawie codziennie trenując? Oczywiście, że tak!

 

 

komentarze

Dodaj komentarz