Ideologie polityczne w sporcie a stereotypy

Dwa modele sportu w świadomości Polaków i Polek

Chodzi oczywiście o model neoliberalny i konserwatywny. To wygrana i pieniądze tworzą wyobrażenie wielu ludzi na temat kultury fizycznej w ostatnich latach. Podejście socjalistyczne, czyli socjalne, wspólnotowe, egalitarne, jest dla mięczaków. Po doświadczeniach PRL zostało z boku.

Początkowo chciałam wspomnieć nieco więcej o sportowych stereotypach, ale postanowiłam sięgnąć do czegoś bardziej ogólnego. Polityka, a zatem prawo wyznaczające ramy codziennemu życiu, odciska piętno także na kulturze fizycznej i jej postrzeganiu. W świadomości społecznej, polityka uwypukla niektóre aspekty danego zagadnienia, inne marginalizując.

Czy w sporcie ważne są poglądy polityczne?

Stereotypy dotyczące uprawiania sportu są sprzężone z modelami organizowania kultury fizycznej wybrzmiewające przez paragrafy. W przypadku sportu regulacje dotyczą przede wszystkim:

– sposobu finansowego wspierania i popularyzowania sportu,

– podejścia do budowy i utrzymywania infrastruktury sportowej

– organizacji oświaty i edukacji wyższej związanej z kulturą fizyczną (lekcje WF-u i AWF-y),

– organizacji sportu zawodowego (np. związków sportowych, kształcenia kadr, emerytury dla sportowców)

– podejścia do organizowania imprez sportowych (np. Olimpiady)

– podejścia do sportu w wydaniu osób niepełnosprawnych, starszych, aspektów równości płci (np. takie same płace dla zawodników i zawodniczek), aspektów ekologicznych (istotnych przede wszystkim w turystyce)

Za te obszary zabierają się współcześnie trzy podstawowe ideologie – wolnorynkowa (neoliberalna), konserwatywno-narodowa (prawicowa) i socjalistyczna (lewicowa). Podobnie jak za obszary typu ekologia, innowacje czy np. czytelnictwo. I trudno twierdzić, że niczym nie różnią się w podejściu.

Zdjęcie: Darek Spychalski (osoba nie w pełni sprawna) w trakcie ultramaratonu na dystansie 217 kilometrów z Doliny Śmierci do Mount Whitney  w średniej temperaturze przekraczającej 50 stopni C. 

Wolny rynek w sporcie

W pierwszym przypadku, prokapitalistycznym, określanym jako neoliberalny, podstawowe wartości związane ze sportem to sukces rozumiany jako zdobywanie medali, rywalizacja jako chęć bycia lepszym od innych ludzi, pieniądze (przede wszystkim ze sprzedawania sportu w skali masowej – przez wielkie imprezy i skali indywidualnej – np. zdobywanie sponsorów). Doceniane są też aspekty składające się na sukces sportowy, takie jak: wytrwałość, poświęcenie, systematyczność, sumienność (od zera do milionera, albo olimpijczyka).

Wszystko co istnieje w liberalnej przestrzeni musi mieć wartość komercyjną i to rynek wycenia, że np. siatkówka kosztuje nieco mniej od piłki nożnej, a kajakarki muszą samodzielnie zapłacić za swoje szkolenie, podczas gdy kajakarze otrzymają od państwa niewielkie granty. Jeśli państwo buduje obiekty to przede wszystkim po to, żeby były źródłem dodatkowych wpływów do budżetu lub prestiżu dla samorządowców. Sport amatorski jest doceniany, ale przede wszystkim wtedy, kiedy da się na nim zarobić, a biznes się kręci.

Kultura jaka współgra z tego typu podejściem to przede wszystkim kultura fitness z jej naciskiem na samodoskonalenie i potwierdzanie własnej wartości. Socjolodzy trochę już napisali na temat: dlaczego współczesny etap rozwoju kapitalizmu sprzyja chęci udowodnienia, że potrafi się brać swój los we własne ręce – schudnąć, zrobić rzeźbę, przebiec maraton. Można to ująć w następujący sposób – jeśli nie ma się za wielkiego wpływu na własną pozycję rynkową jako pracownika, to można mieć wpływ chociaż na własne ciało. Ładni, czyli zdolni do poświęceń, z wysoką samokontrolą, realnie mogą też zarobić nieco więcej.

Filozofia trochę takiego „chomika w kołowrotku” świetnie współgra z filozofią coachingu – jeśli jeszcze nie możesz zmienić swojego życia, zmień ciało. Jeśli nie możesz zmienić ciała, widocznie musisz pracować nad psychiką itd. Ucieczce w kontrolowanie siebie sprzyja też poczucie zagubienia i samotności.

Deynn_Majewski_Trening-zycia-ksiazka
chodakowska

Prawica czyli etos kibica

W przypadku prawicy ideologia kładzie nacisk na coś co można określić jako pierwotne instynkty np. wspólnotowego przeżywania na tle nacjonalistycznej rywalizacji z innymi państwami i grupami. Sporty mają o tyle sens, o ile są miejskie, państwowe – ,,nasze”.

Indywidualny aspekt nie ma znaczenia. Przebijać mają się najlepsi, po to, żeby zapewnić innym rozrywkę i pełnić rolę bohaterów władających wyobraźnią ,,maluczkich”. Pod ich osiągnięcia można podczepić się zarówno jako kibic, jak i burmistrz finansujący olbrzymi stadion.

Jeżeli ktoś na starcie kariery nabawi się kontuzji, to niekoniecznie dostanie od państwa emeryturę lub rentę. Może liczyć na jednorazowe zbiórki jakiejś prywatnej fundacji. Przysłowiowe life is brutal – ludzie to zwierzęta – wynoszą zwycięzców, a o przegranych zapominają. Nie ma solidarności, ale bywają altruistyczne gesty, kiedy to silni podnoszą swoje ego, pochylając nad tymi w gorszym położeniu.

Na tej zasadzie można kibicować naszym w zawodach, a z drugiej strony piętnować ,,biegactwo” jako indywidualną samorealizację. Człowiek działający ,,dla siebie” niebezpiecznie ucieka sztywnym normom, ustalonemu hierarchicznemu porządkowi, w którym istnieją tylko kolegialne role takie jak rodzic, pracownik, wyznawca religii.

Sport w procesie wychowania może być dla prawicy ważny, o ile pełni rolę narzędzia dyscypliny i podporządkowania.

Docenia się wartość rywalizacji, aspekt zespołowości, taki jak lojalność wobec grupy, wartość talentu (indywidualnych predyspozycji jako danych od ,,Boga” i danych akurat nam Polakom).

Sport po lewej stronie

Najsłabiej reprezentowany w Polsce jest obecnie lewicowy aspekt sportu. Tu samorealizacja, własny dobrostan jednostki są sprzężone z tzw. dobrem społecznym. W tym sensie ma coś zarówno z neoliberalnego (jednostka), jak i prawicowego (zbiorowość) modelu.

Skoro badania wykazały, że systematyczny wysiłek fizyczny znacząco poprawia zdrowie, a zatem zmniejsza nakłady na opiekę medyczną, opłaca się robić wiele by takie postawy jak najmocniej upowszechnić. Ludzie potrzebują też więcej czasu wolnego, a sport jest dobry jako hobby.

Rywalizacja, sport zawodowy, sukcesy jednostek, schodzą tutaj na dalszy plan. Chodzi o to, żeby dostęp do kultury fizycznej miało jak najwięcej ludzi niezależnie od miejsca zamieszkania, płci, orientacji seksualnej, wieku, sprawności. Wyrównuje się zatem wysokość nagród pomiędzy dyscyplinami, płciami, stroni od organizowania wielkich imprez, bo turyści niszczą wspólną przestrzeń, buduje niewielkie obiekty, które mogą służyć każdemu, wspiera samoorganizację.

W takiej kulturze ludzie to przede wszystkim społeczeństwo, a sportowe wartości to – współpraca (np. zespołowa solidarność), sprawiedliwość (np. fair play), równość szans na starcie. Niweluje się kwestie indywidualnych predyspozycji takich jak talent, ale i nie gloryfikuje wkładanej pracy, wychodząc z założenia, że zawsze indywidualny wysiłek jest hamowany lub wspierany przez otoczenie. Jednostka sama z siebie nie jest zdolna do pokonywania zbyt wielu przeszkód, jakie stają na jej drodze.  Z założenia występuje w odniesieniu do społeczeństwa oraz równych szans.

Które podejście jest właściwe?

Jak to z ideologią bywa, nadmiar lub niedobór każdej z nich, tworzy deficyty społeczne. Ostatecznie, o to ile ma być cukru w cukrze toczą się wszystkie polityczne spory.

W zasadzie, w obszarze sportu tych sporów politycznych jest stosunkowo najmniej. W naszym kraju kolejne ekipy sądzą, że jest to dziedzina neutralna światopoglądowo, mało kontrowersyjna i systematycznie dokładają kasy na kolejne badania, udoskonalenia, boiska. Jak na możliwości naszej kultury politycznej, idzie im to nie najgorzej. Może dzięki temu, że działania państwowe wykonywane są bez większej świadomości. A świadomość tego jak organizacja sportu może wpływać na jego postrzeganie można zyskać np. z zaproponowanej przeze mnie tabelki.

DoktrynaNadmiarEfekt
(neo) liberalna
  • bycie wysportowanym, obowiązkiem człowieka, który chce zajmować wyższą pozycję społeczną
  • postrzeganie uprawiania sportu jako dziedziny dla masochistów owładniętych manią samokontroli i zdolnych do tytanicznych poświęceń
  • uznawanie, że każdy powinien uprawiać sport i tłumaczenie się z braku aktywności, brakiem czasu lub zmęczeniem wieloma innymi dziedzinami życia
prawicowa (z jej nacjonalistycznymi i populistycznymi miksami)
  • postrzeganie sportu jako obszaru zarezerwowanego dla wybitnych herosów, a nie ,,normalnych” ludzi
  • kojarzenie treningu sportowego ze szkoleniem wojskowych komandosów, a zaangażowanie w te obszary z chuligaństwem lub skrajnym nacjonalizmem
  • traktowanie sportu jako wyniku działań rządzących
  • uznawanie, że sport jest tylko dla wybranych i tłumaczenie braku aktywności brakiem predyspozycji
  • omijanie miejsc aktywności sportowej ze strachu o zdrowie i życie
  • brak organizacji oddolnych, uprawianie sportów jako wyłączny efekt działania samorządów, klubów, departamentów
lewicowa
  • postrzeganie sportu jedynie przez pryzmat rozrywki, na równi z grami planszowymi, czytaniem komiksów, czy piciem piwa w knajpie
  • stereotyp sportowca jako osoby mniej inteligentnej skoro poświęca się tego typu zajęciu
  • nieuprawianie sportu z powodu niedostrzegania w nim płaszczyzny rozwoju, braku zainteresowania tą dziedziną
  • doprowadzenie równości szans do poziomu, kiedy wszelka rywalizacji i praca nad przekraczaniem swoich granic tracą atrakcyjność, marginalizacja szkolenia i sportu zawodowego

Z moich przemyśleń wynika, że sport to zarówno możliwość wspólnotowego przeżywania oraz wyrównywania szans, higiena zdrowotna, płaszczyzna rozwoju dla wybitnych jednostek, czerpanie radości z pracy i postępu dla przeciętnych, możliwość bycia nagrodzonym finansowo i dostrzeżonym, tak jak najstarszy maratończyk czy instruktor fitness z milionami obserwatorów na Instagramie.

Upowszechnienie podejścia liberalnego powoduje, że ludzie boją się aktywności fizycznej, jak gdyby za każdym razem musiała być związana z wyrzeczeniami i rywalizacją. Podejście prawicowe w praktyce często kojarzone jest z kulturą ,,kibola”, którą wielu pogardza lub kulturą ,,kibica”, która licznym wydaje się nudna i niezrozumiała. Eliminuje też zaangażowanie ludzi w wieku powyżej nastu lat. Remedium na takie stereotypy jest popularyzowanie podejścia lewicowego, czyli sportu dla każdej osoby, amatorskiego, sposobu na dobre zdrowie, samopoczucie i bycie z innymi.

  

Moja propozycja nie jest jednak gloryfikacją sportowego socjalizmu, czy socjaldemokracji. W nadmiarze podejście lewicowe ma takie wady, że spycha na margines zagadnienie testowania samego siebie, a zatem wzbogacania swoich kompetencji. Te kształtują się bowiem w rywalizacji i wkładanej pracy, która w procesie treningowym daje najbardziej wymierne rezultaty, spośród większości ludzkich aktywności. Radzenie sobie z indywidualnymi różnicami nie zawsze musi pozostawiać ciężkie blizny, a może wzbogacać i wzmacniać (o czym pisałam w tekście na temat kompetencji). Przynajmniej dopóki metr pozostaje metrem, a sędziowie pilnują zasad. A i talent nie może być zupełnie pomijany, bo ludzie mają też potrzebę marzeń i inspirowania się ,,wielkością” innych.  

Moja propozycja nie jest też do końca centrystyczna, aczkolwiek uważam, że zawsze pozostaje kwestia proporcji. Jeśli spojrzeć na potrzeby mas, najszersza grupa osób zyska dzięki lewicowemu podejściu, nieco mniejsza załapie się na frukty z komercji. Nie ma sensu hamować ciekawych inicjatyw tylko dlatego, że są odpłatne. Najmniej osób to wielkie sportowe talenty. Wyjątkowość Mistrzostw Świata lub Olimpiad polega na tym, że odbywają się okazjonalnie. Ale za to najwięcej osób je ogląda, co oznacza, że robiąc dobrze rzeszom, nie da się zapominać o jednostkach  😉 

Zdjęcie główne: Rmf24.pl

komentarze

Dodaj komentarz