17.01.2017 – Trening szermierki. Punkt za punktem, jak się sport styka z rozwojem.

Musiałam odczekać z tym wpisem, żeby sprawdzić, czy będę odczuwała konsekwencje obciążenia tylko jednej ręki. Jakby nie patrzeć, mam lekką skoliozę a szermierka to jednostronny sport. Albo raczej – trening, na którym byłam zakładał trenowanie ze szpadą w silniejszej dłoni.

Odpowiedź brzmi – nie czuję bólu w okolicy kręgosłupa. Ale to nie oznacza, że tak ukierunkowane treningi są całkiem bezpieczne dla ludzi z podobnym problemem.

Trzeba się nastroić na intensywny wysiłek jednej dłoni, nadgarstka, ramienia i obu ud. 

 

Jak wyglądał trening szermierki? Relacja z uwzględnieniem życia wewnętrznego.

Poniżej sprawozdanie z elementami osobistych refleksji, które pomogą zobrazować na czym polega to magiczne rozwijanie kompetencji poprzez sport.

Wiele się o tym mówi, ale mam wrażenie, że ludzie nie za bardzo zdają sobie sprawę z tego, że rozwój psychologicznych umiejętności w treningu sportowym nie dotyczy wyłącznie spraw ambicji, rywalizacji, wytrwałości, organizacji, czy nawet kooperacji. Sport pogłębia samoświadomość także w odniesieniu do własnych postaw i stylu działania, wykonywania, pracowania.

I nie jest to tylko takie coś, co wynika z mojej introwertycznej natury. Wtedy, gdy miałam kontakt z trenerami z pozycji ucznia, ci trenerzy uprawiali dywagacje psychologiczne. Strona psychiczna odpowiada za wdrożenie każdej techniki, czy taktyki w ruchu. Za proces uczenia się i stosowania. Sport można sprowadzić w zasadzie tylko do tych dwóch aktywności.

Bez dalszych dygresji:

  • Na początek coś w rodzaju salutowania, pozdrowienia ostrym narzędziem, który służy do walki 🙂 Podobnie jak na aikido, tylko na aikido jest ukłon w siadzie.

 

  • Około 5 minut rozgrzewki w truchcie na około sali.

 

  • Około 10 minut rozgrzewania stawów stojąc w miejscu oraz stretching.

 

  • Kilka minut ćwiczeń wzmacniających takich jak pompki, ćwiczenia na mięśnie brzucha.

 

  • Zakładanie sprzętu.

Dostałam maskę. Mniej więcej taką jak na zdjęciu. Do tego narzędzie potencjalnej zbrodni, ale bez ostrego zakończenia. Ochraniacz na prawe ramie z dziwnej, białej tkaniny i na przód coś jak skórzany śliniaczek.

 

  • Trenowanie chodzenia w pozycji, którą utrzymuje się w trakcie pojedynków. Chodzi się do przodu i do tyłu w parach.

Trener instruował, że ważne jest utrzymywanie tej samej odległości, czyli mniej więcej ostatnich kilku centymetrów szpad. Stopy ustawione są do siebie pod kontem 90 stopni (jeśli szpada jest w silniejszej, prawej dłoni, lewa stopa skierowana jest na zewnątrz a prawa w stronę przeciwnika). Chodzi się w rozkroku i na ugiętych nogach. Z chodem nie miałam dużego kłopotu. Miałam ze schowaniem łokcia trzymając na odpowiedniej wysokości ciała i z odpowiednim uchwytem sprzętu do dźgania 🙂

 

  • Zasłony, czyli obrona przed ciosem przeciwnika.

Było kilkoro dzieci i starszych chłopaków, którzy już wcześniej ćwiczyli, zatem trener ćwiczył ze mną. Tłumaczył jak to działa.

Zrozumiałam, że zasłony są ponumerowane. W niektórych chodzi o to, żeby zbić, odrzucić uderzenie. Ale chyba jeszcze bardziej o to, żeby wykorzystać je do własnego ataku.

Pierwsze załapałabym o wiele szybciej niż drugie. Moje doświadczenie jest takie, że ja nie lubię się bić. Lubię uciekać, ostatecznie mogę się bronić. I właśnie dlatego się uparłam na testowanie walk. Chcę się psychologicznie sprawdzać w zadawaniu ciosów.

 

Dzięki symbolice wyciągnęłam na swój temat takie uogólnienie, że oczekuje od swoich postaw i działań takiego stanu, jaki osiąga się wtedy, gdy występuje zrutynizowanie. Wcześniej, człowiek już spotkał się ze zjawiskiem, wiele na jego temat dowiedział, szlifował, opanowywał, organizował, manipulował rozwiązaniami a w fazie rutyny działa już swoim rytmem, bez zastanawiania się, modyfikowania. Takie podchodzenie do wszystkiego z automatu jest wybitnie niekorzystne dla nauki nowego. Staram się tym świadomie kierować, ale jest to dla mnie emocjonalnie niekomfortowe.

Przykładowo, niespecjalnie przygotowuję się do rozmów kwalifikacyjnych, wystąpień publicznych, czy sprawdzianów umiejętności. Niby wiem, że powinnam, ale coś mi podpowiada, że mogę prezentować światu tylko to co wypływa ze mnie gładko, jak gdyby samo, bez wysiłku. Ile się na tym przejechałam jako początkująca instruktorka w fitnessie, to nawet nie warto…

Wyobrażam sobie teraz:

– Pani Zuzanno, dlaczego nagadała Pani takich niedorzeczności wygłaszając orędzie prezydenta?!

-Bo zostałam nim dopiero pierwszy raz.

Kurtyna :mrgreen: 

 

I to też ujawniło się na szermierce. Trener zwrócił uwagę, że jeszcze się nie nauczyłam a chce szybko i się miotam.

Później myślałam o tym jeszcze wtedy, gdy tłumaczył, że szermierka polega na łamaniu rytmu a ja robię rytmicznie, bo regularne odstępy są automatyczne. 

 

Niektórzy ludzie z mojej przeszłości uznawali tą cechę za bezmyślność.   Celowali od lenistwa do upośledzenia intelektualnego. Ciekawe, czy gdy Pan z szermierki podkreślił, że jest sportem dla osób ,,szybko myślących” też miał to na myśli  😆

Żart. Nie przypisuję złej woli, bo doświadczenie było wzbogacające a trener wykazywał cierpliwość.

Za to w dzieciństwie trenerskie opinie stały w kontrze do opinii psychologicznych na mój temat, które podkreślały natręctwo myśli. Myślę bowiem nieprzerwanie i toczę walkę o koncentrację na jednym bodźcu, bez przerzucania uwagi lub o koncentrację na słuchaniu co inni do mnie mówią, zamiast rozmyślaniu.

 

Piszę to, żeby podkreślić, że niebycie dzieckiem i dystans do opinii autorytetów to jest naprawdę dobra rzecz. Gdy czytam na forum ,,byłam u psychologa/psychiatry i stwierdził mi pół DSM”, to strasznie się denerwuję nieodpowiedzialnością. Nie tylko specjalisty, ale bardziej klienta, który te łaty przyjmuje.

Zatem warto wysłuchać co ktoś mówi, przeanalizować, to co najlepsze zostawić jako naukę, a jeśli całkiem sprzeczne z naszą samowiedzą i potrzebami, odrzucić. Inaczej można przeżywać dramaty, gdy tymczasem ktoś miał zły dzień, albo coś sobie na nas projektował, bo gestykulacją przypominamy nielubianą Halinkę z sąsiedniego bloku.

 

  • Przez chwilę stałam sama przy kolumnie okręconej czymś w rodzaju miękkiego materaca i robiłam jedynie zadawanie ciosów.

Prostuje się rękę wyciągając szpadę w kierunku celu a następnie robi niski wykrok, który posuwa rękę z narzędziem bliżej niego. Trafienie powinno spowodować, że szpada wyginając wybrzuszy się robiąc łuk w górę. Kiedy doszło uwzględnienie powrotu kierując kolano drugiej nogi półokręgiem, stwierdziłam, że chyba za wiele do opanowania jak na pierwszy raz.

 

  • Po ponad godzinie były pojedynki.

Dalej ćwiczyłam z trenerem. Starałam się choć trochę atakować. Niestety niecelnie. Stwierdził, że wydatkując energię, żeby zadać cios, powinnam starać się, żeby był trafiony. Wtedy odpłynęłam myślami na kolejne minuty.

Ja tak działam. Nie tylko w sporcie. Pojawiło się we mnie pytanie – czy robię tak, bo wydaje mi się, że mogę sobie emocjonalnie pozwolić na brak sukcesu (wiecie-herosi to mają 😉 ), czy realnie mi na nim nie zależy a działam dla procesu, sztuka dla sztuki (podobno slow life jest modne). 

Po tym, jeszcze jeden chłopak, ale drobnej postury. Za to z wysokim poszło już znacznie gorzej. Zmęczyłam się. Maska na twarzy ogranicza nieco swobodny przepływ powietrza. Chyba bardziej męcząca jest czujność (atak-obrona). Dla mnie, jako niewyćwiczonej w tym sporcie, także utrzymywanie ciężaru szpady. Manipulowanie nią, ale i trzymanie uniesionej bez odpoczynku. 

 

  • Na koniec pożegnanie, rozbrajanie i odebrałam pliki regulaminów.

Może jeszcze wrócę, gdy będę w pobliżu. Podobało mi się.

Trening szermierki. Punkt za punktem, jak się sport styka z rozwojem.

Ćwiczenie do ćwiczeń sportowych.

To są tylko przykłady jak można odbierać sport. Jako styl uczenia się, wykonywania, wchodzenia w interakcje a nie tylko podejścia do sukcesów i porażek, z czym najczęściej kojarzy się kibicom. W szybkiej akcji niektóre postawy widać wyraźniej. A kiedy je dostrzegam, to mogę przemyśleć, czy w innych sferach życia też tak mam. I czy mi to przeszkadza, czy pomaga. Czy chcę to eliminować a może wzmacniać. 

 

Przypomnij swój ostatni trening, aktywność sportową.

Wymień 3 punkty wspólne i 3 różnice pomiędzy zachowaniami, odczuciami, myślami w trakcie tej aktywności sportowej i w trakcie innych działań życiowych np. zawodowych, towarzyskich, domowych. W jakich innych sytuacjach życiowych zachowujesz się tak jak na treningu, w jakich zupełnie inaczej?

W jakich czynnikach zewnętrznych (osobowość, samopoczucie fizyczne) i zewnętrznych (oddziaływanie innych ludzi, miejsca) tkwi przyczyna?

Czy to jak trenujesz możesz uogólnić do jednego zdania, które będzie kluczem do zrozumienia stylu Twojego działania?

 

Co innego musiałabyś/musiałbyś robić, żeby dość szybko dojść do podobnych wniosków?

komentarze

Dodaj komentarz